Zdjęcia, zegarki i samochody

20 stycznia 2014
Zegarek autora. Działający, wartość 24 zł. Fot. P. Nowakowski

Kilka miesięcy temu sąd w dawnej cesarskiej stolicy Chin, a obecnie znanym z terakotowej armii mieście Xi’an, skazał na 14 lat więzienia urzędnika państwowego, p. Yang Dacai’a. Skazany nie potrafił bowiem udokumentować źródła finansowania mniej więcej połowy swojego majątku, który wynosił, bagatela, 1,9 mln dolarów.

Kto wie jak długo jeszcze p. Yang Dacai mógłby się cieszyć względami załatwiających u niego trudne sprawy petentów, jako że w prowincji Shaanxi pełnił rolę szefa departamentu regulującego kwestie odpowiadające naszemu BHP. Popełnił jednak błąd, kiedy pozwolił sobie na rozbrajający szczerością wyraz zadowolenia i wesołości w obliczu katastrofy drogowej. Został sfotografowany, kiedy z założonymi do tyłu rękoma i beztroskim uśmiechem stał niedaleko miejsca, w którym zginęło 36 osób. Opublikowane w internecie zdjęcie wywołało prawdziwą furię oglądających, którzy zainteresowali się bliżej postacią urzędnika.

Duże oddanie regulacjom i regularności ze strony p. Yanga Dacaia objawiło się posiadaniem luksusowych zegarków widocznych na kolejnych zdjęciach. Ich wartość przekraczała możliwości finansowe urzędnika. W zapewnianie o tym, że behapowiec zakupił je z własnej pensji, odkładając sumiennie na swoje hobby, chiński sąd nie dał wiary.

Proces p. Yang Dacai’a jest kolejnym przykładem bezpardonowego łamania praw człowieka w Chinach. Nie ma się co temu dziwić, gdyż jest to państwo komunistyczne. W demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej, tego typu postępowanie byłoby nie do pomyślenia. Zwracanie uwagi na zdjęcia, na których krótko po katastrofie urzędnik ma wyraźnie zadowoloną minę, jest niemądrym szukaniem sensacji i zostałoby nazwane „niewyobrażalną podłością”. Internetowa nagonka na osobę publiczną, z poszukiwaniem informacji o każdym jej ruchu, a także sprawach prywatnych, budziłaby niesmak i najgorsze skojarzenia z czarną historią inkwizycji. Każdy rozsądny obywatel w takim państwie zdaje sobie sprawę, że drogie zegarki mogą być prezentami od członków rodziny i trudno oczekiwać, by trzeba się było z ich posiadania tłumaczyć.

Gdyby wszystkie ludzkie i obywatelskie hamulce jednak zawiodły, zawsze można liczyć na konserwatywną opozycję. Kiedy bowiem gnębieni urzędnicy musieliby trawić cenny czas na wyjaśnianie oczywistości, któż inny mógłby zwrócić uwagę na to, że nie pyta się o najważniejsze. Szykanowanie urzędnika nie przesłoniłoby opozycji faktu, że należy dociekać kto właściwie jest odpowiedzialny za katastrofę drogową, czyj jest widoczny na zdjęciu samochód i czy nie należałoby go skonfiskować na rzecz Skarbu Państwa. Ktoś musi przecież dbać o nasze bezpieczeństwo! Bogu dzięki, że mamy własne, europejskie standardy!

Dr Paweł F. Nowakowski
Autor jest absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu Papieskiego w Krakowie; wykłada w Akademii Ignatianum w Krakowie. Zajmuje się problematyką Dalekiego Wschodu.

Dodaj komentarz