Zbiegi okoliczności

16 marca 2016
Barack Obama i Mika Brzezinski. Źródło: www.msnbc.com.

Czy zbieg okoliczności? 30 marca prezydent Andrzej Duda, w związku ze swoim udziałem w tzw „szczycie nuklearnym” będzie w Waszyngtonie. Sam szczyt, jak wszystkie szczyty polityczne, nie doprowadzi do niczego, najwyżej do potępienia Korei Północnej, ale prezydent Duda będzie miał możliwość uczestniczyć w różnych spotkaniach i prowadzić różne rozmowy na różnych szczeblach. Od co najmniej ponad pół roku nie było w stolicy USA widocznych gości z Polski, ani nie było spotkań publicznych na temat tego, co się dzieje w Polsce.

Nagle, 30 marca, odbędą się dwa spotkania. O dziewiątej rano (strasznie wczesna pora dla mnie, ale nie dla prawdziwych waszyngtonian ubranych w garnitury i waszyngtonianek odzianych w pół-garnitury, którzy już przed ósma rano wypijają kwaśną kawę zagryzając gumowatymi donatami) odbędzie się spotkanie z prezydentem Dudą w National Press Club. Spotkanie organizowane jest między innymi przez Atlantic Council. Prezydent wygłosi odczyt o sytuacji strategicznej Polski, a dyskusję będą prowadzić znane postacie telewizyjne, Mika Brzezinski i Joe Scarborough. Mika Brzezińska należy do partii demokratycznej, a Joe Scarborough jest znanym prawicowym republikaninem. Mika jest córką Zbigniewa Brzezińskiego ale przez ponad dwadzieścia lat w telewizji wyrobiła sobie opinię osoby niezależnej i poważnej dziennikarki, która odmawia mówienia na antenie o błahostkach (np. o Paris Hilton). Miałam przyjemność spotkać ją w 2000 roku, gdy robiła audycję o wojennej traumie czeczeńskich dzieci.

Tego samego dnia, pięć godzin później odbędzie się w fundacji Fredom House spotkanie z Mateuszem Kijowskim, liderem Komitetu Obrony Demokracji, pod tytułem „Polska: Groźba cofania się demokracji” (bez znaku zapytania). W zaproszeniu nie przeczytałam niczego nowego poza tym, że Kijowski jest laureatem „Nagrody Wolności” przyznanej przez Towarzystwo Dziennikarskie czyli grupę znajomych Seweryna Blumsztajna i Jacka Żakowskiego, którym nie spodobały się kiedyś wybory do władz Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Piszę lekceważąco o tym Towarzystwie, bo w dzisiejszych czasach każdy nawet pętak dokumentuje swoje istnienie na Internecie.

Na internetowej stronicy Towarzystwa Dziennikarzy nie ma zaś ani słowa o nagrodzie. Jest kilkanaście zdjęć założycieli i są działy „Aktualności” i „Oświadczenia”. Oświadczeń jest w sumie dwa: jedno z maja 2012 roku „…ws. zajścia między Ewą Stankiewicz a Stefanem Niesiołowskim”, kończące się zdaniem: ”Apelujemy zarówno do polityków i działaczy związkowych, jak do kolegów dziennikarzy bliskich różnych obozom politycznym o zachowanie umiaru w debacie i bezwzględne eliminowanie z niej przejawów agresji oraz przemocy w jakiejkolwiek formie”. Aktualności jest więcej, ale tylko dwa z tego roku, z których jedna jest apelem (nie mylić z oświadczeniami) przewidywalnym, ale nic nie mówiącym, o sprawie Lecha Wałęsy.

Oczywiście wybieram się na oba spotkania i będę obserwować artyleryjskie przygotowania z obu stron. Znam chyba ich wynik.

Bardzo mi się podoba że Jarosław i Jacek Kurski są po dwóch stronach barykady. Czekam by na stadionach czy ulicach zaczęło przebrzmiewać hasło „Jarek (lub Jacek) – przeproś za brata!” W końcu między tymi braćmi są tylko trzy lata różnicy, a nie jak między innymi braćmi – siedemnaście.

PS2. Lewica w Polsce albo sama zna języki, albo posiada przyjaciół z takimi talentami i dlatego na przykład angielskojęzyczne hasła w Wikipedii są bardzo dla niej pochlebne. Prawica jest, albo udaje, patriotycznego monoglotę i wyniki tego też są widoczne. Szukając daty urodzenia Jacka Kurskiego trafiłam na jego anglojęzyczną stronę: jest tam tylko wiadomość, że był wybrany do Sejmu w 2005 roku i że w 2010 roku był jedynym członkiem Parlamentu Europejskiego który (przez pomyłkę) nie poparł wniosku potępiającego skazanie na śmierć przez ukamienowanie Iranki Sakineh Mohammadi Ashtiani. Ashtiani, skazana za cudzołóstwo, została w końcu ułaskawiona, ale w Wikipedii jest kilkanaście razy więcej informacji o niej niż o Jacku Kurskim. Jest też informacja, że Parlament Europejski głosował w sprawie Iranki jednogłośnie, minus jeden poseł, który się pomylił.

Irena Lasota

Dodaj komentarz