Władze Ukrainy uciekają się do terroru

11 lutego 2014
241577_ukrayina_ukraina_flag_gerb_4000x2667_(www.GdeFon.ru)

Wystarczyło kilka tygodni aby Ukraina stała się krajem podobnym do państwa trzeciego świata pod rządami tyrana.

Jak zauważa w swoim artykule dla Radia Svoboda Jurij Kostiuczenko: „Ludzie są porywani wprost z ulicy i wywożeni w nieznanym kierunku, pacjenci zabierani ze szpitali przez jednostki służb specjalnych i oddawani w ręce cywili, którzy nagle znikają. Pod przykrywką milicji bezkarnie działają bandy szabrowników, sama milicja jest agresorem: poluje na dziennikarzy, bije starszych ludzi i pozuje na tle rannych; zaczęto stosować wyroki zaoczne bez zgody, a nawet wiedzy oskarżonych. Skorumpowani możnowładcy cieszą się bezkarnością, władza z cynizmem ukrywa bezprawne działania swoich wasali, zwodzi opozycję i bezwstydnie okłamuje międzynarodowych obserwatorów”.

Wymieniona przez autora sprawa agresji wobec dziennikarzy odbiła się szerokim echem w mediach. Przedstawiciel Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie ds. Wolności Mediów, Dunia Mijatowycz wezwała władze Ukrainy do zaprzestania stosowania przemocy wobec dziennikarzy. Zaznaczyła również gotowość przyjazdu do Kijowa i pomocy w znalezieniu wyjścia z sytuacji.

W liście do szefa MSZ Ukrainy, Leonida Kożary napisała: „Dziennikarze muszą mieć gwarancję bezpieczeństwa o każdej porze, a osoby odpowiedzialne za przestępstwa wobec nich mają być pociągnięte do odpowiedzialności”. Słowa te brzmią raczej jak życzenie, gdyż władza za pomocą terroru próbuje kontrolować sytuację w państwie, a wykorzystanie wynajętych prowokatorów, znanych w Ukrainie jako tituszki (ukr. тітушки) jest dowodem na to, że znalazła się w sytuacji bez wyjścia.

Władza omami, wykorzysta i zniszczy

„Współpraca” nie będzie trwała wiecznie. Celem wynajętych chuliganów nie jest obrona interesów władz państwowych, lecz bezkarna działalność przestępcza oraz dostęp do broni. Dla władzy, już po wykonaniu zadania, kondotierzy staną się zbędnym obciążeniem, balastem którego trzeba będzie się pozbyć – czyli wydać w ręce milicji.

Z uwagi na to, że najemcy nie wywiązują się z finansowych zobowiązań względem prowokatorów, ci stają się złodziejami i szabrownikami. Tu mogą natrafić na opór obywateli, w zależności od poziomu samoorganizacji społeczeństwa. Jednak niezależnie od sytuacji, tituszki mogą znaleźli się między młotem a kowadłem, czyli między szeregami okradzionych i pobitych obywateli a milicją.

Co będzie dalej?

Ratunkiem w sytuacji, w której znalazła się Ukraina jest reforma konstytucyjna. Po stronie opozycji wciąż trwają rozmowy nad nowym projektem Konstytucji. Lider partii UDAR (Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform) Witalij Kłyczko uważa, że Ukraina powinna wrócić do Konstytucji z 2004 r. poprzez skasowanie decyzji Sądu Konstytucyjnego z 2010 r.

„Musimy wrócić do Konstytucji z 2004 roku, a potem sformować rząd tymczasowy, który podejmie program reform w państwie. Przez ten czas będziemy mogli porozumieć się ze wszystkimi siłami politycznymi w sprawie projektu nowej Konstytucji” – mówił 11 lutego w programie „Wolność słowa”.

Natomiast frakcja „Batkiwszczyna” i jej lider Arsenij Jaceniuk rząda przywrócenia Konstytucji z 2004 r. bez jakichkolwiek poprawek. W tym celu zbiera już podpisy.

Regina Chorobik
Autorka jest absolwentką filologii ukraińskiej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się problemami przekładu oraz współczesną literaturą ukraińską.

Dodaj komentarz