Upadek Szwecji

16 stycznia 2016

Na przykładzie Szwecji chcę nakreślić wizję państwa, w którym żyje społeczeństwo wielu kultur. Państwa, które swymi „postępowymi”, lewicowymi poglądami owija coraz ciaśniej pętle wokół własnej szyi. Wizja to ponura dla człowieka który docenia sobie wiarę w Boga, rodzinę, wiedzę, wolność i niezależność.

         Szwecja jest idealnym przykładem kraju, którego media i politycy, uczynili z obywateli bezmyślny tłum, niezdolny do samodzielnego myślenia, który reaguje agresją w stosunku do każdego, kto obnaża przed nim choć skrawek rzeczywistości w której żyje.

         Wymuszona poprawność polityczna, często też obawa przed podejmowaniem trudnych, niewygodnych tematów sprawiła, że Szwedzi nie protestowali, kiedy ich władze przyjmowały z rejonów objętych wojną, w tym z Iraku, rzesze uciekinierów, odznaczając się w tym nadzwyczajną gorliwością. Szwecja, kraj zasobny, rozdawał imigrantom mieszkania, zasiłki, obejmował ich bezpłatną opieką zdrowotną itd. Szwedzkie media ukrywały problemy związane z imigracją. Wszyscy ci, którzy próbowali naświetlić realia byli skutecznie zastraszani i uciszani inwektywami w rodzaju „rasista” i „nazista”.

       Przez dziesiątki lat obowiązywał jedyny słuszny pogląd. Każdy reportaż w liberalno-lewicowych mediach publicznych, kończył się stwierdzeniem, że imigracja wzbogaca Szwecję. Wzbogacała ją owszem, dopóki, dopóty przybywali tam wykształceni ludzie lub ci, którzy chcieli pracować, nie zaś ludzie bez wykształcenia, perspektyw na otrzymanie pracy, nastawieni roszczeniowo. Powtarzano to tak uparcie, że Szwedzi naprawdę uwierzyli w słuszność tej migracji! Szwecja, podobnie jak Niemcy, z uwagi na swoją „dobrą” opinię jako kraju (raju) dla imigrantów stanęła w obliczu rzeki imigrantów, których nie ma już gdzie ulokować. Fascynujący i przerażający zarazem jest fakt, z jaką pokorą i oddaniem pracownicy sektora państwowego pracują nad likwidacją państwa szwedzkiego. Pracują dniami i nocami, siedem dni w tygodniu, bez słowa skargi.

         Według Królewskiego Instytutu Technologicznego w Sztokholmie, 80 proc. transakcji w Szwecji przeprowadzanych jest elektronicznie. Dzisiejszy Szwed w pościgu za nowoczesnością utracił swoją tożsamość. Jest osobą słabą i samotną, nie mającą oparcia w rodzinie i religii. Płaci jedne z najwyższych podatków na świecie. W zamian otrzymuje od państwa obietnicę, że zaopiekuje się ono jego dziećmi, rodziną, a jak będzie potrzebował pomocy, to zawsze może na nią liczyć. Długie rządy socjaldemokratów stworzyły za pieniądze podatników sielankę, kraj bezpieczny, wygodny, gdzie państwo dba o obywatela, robiąc z niego zarazem podmiot pozbawiony woli walki, obrony swoich wartości, obrony przed autodestrukcją.

         A oto kilka z najistotniejszych symptomów chorującego państwa:

  1. Szwedzi nie znają własnej historii. Patriotyzm postrzegany jest przez młode pokolenie jako nacjonalizm, a od nacjonalizmu niedaleko już, według nich, do nazizmu.
  2. Rodzina to słowo bez pokrycia. Już roczne dzieci oddawane są do żłobka, aby matka mogła pójść do pracy. Po 10 godzinach pracy, dzieci wyjmowane są ze żłobka i sadzane przed telewizorem. Potem idą spać. W Szwecji nie ma praktycznie rodzin żyjących generacyjnie, młodsi ze swoimi rodzicami, dzieci z dziadkami. Więzy rodzinne są osłabione lub prawie nie istnieją. Ludzie starsi nie mogą liczyć na pomoc pracujących dzieci, w tym wyręcza ich państwo, udzielając im wszelkiej niezbędnej pomocy.
  3. Szkolnictwo podupadło. Widać to po coraz gorszych rezultatach uczniów w szkołach. Szwecja uczestniczy w badaniach PISA i wyniki pogarszają się najszybciej ze wszystkich krajów badanych. W ciągu kilkunastu lat spadła z 10 na 30 miejsce. A ma to związek przede wszystkim z napływem imigrantów z krajów „trzeciego świata”. Próba wpisania nowych uczniów w już istniejące klasy, rozbija w klasach dotychczasową harmonię. Brak dyscypliny u dzieci imigrantów uniemożliwia nauczycielom sprawnego prowadzenia lekcji. Nauczyciele boją się zawracać uwagę uczniom. Bojąc się, że zostaną posądzeni o rasizm i przemoc.
  4. Sytuacja w służbie zdrowia pogarsza się z roku na rok. Osoby starsze i o niskim dochodzie, mają ograniczony do niej dostęp, w stosunku do swoich rzeczywistych potrzeb. W pierwszej połowie 2015 roku zanotowano 392 przypadki zachorowań na gruźlicę, z czego 89% u osób urodzonych poza Szwecją. W ciągu ostatnich dziesięciu lat liczba zachorowań na gruźlicę wzrosła w Szwecji o 50%.
  5. Media w większości o lewicowych poglądach zajmują się „tresurą” społeczeństwa. Zmieniają myślenie o tym, co jest ważne na to, co nie istotne. Media powtarzały jak mantrę, że imigracja jest opłacalna, mino że przynosi ona państwu szwedzkiemu miliardowe straty. W Szwecji działa tak zwany przemysł imigracyjny, który zatrudnia dziesiątki tysięcy osób. Są to firmy, które zarabiają miliardy dzięki temu, że ten sektor nie jest kontrolowany. Na aktywizację zawodową imigrantów przeznaczane są ogromne sumy dla firm, które takie osoby zatrudnią. Są to osoby słabo wykształcone. Mimo to niewielki ich procent jest w stanie utrzymać się na stanowisku przez dłuższy okres czasu.
  6. W Szwecji, o czym sami Szwedzi nie wiedzą lub trudno im się jest do tego przyznać, jest ponad 50 stref, w których prawo szwedzkie nie obowiązuje. Rządzi tam prawo organizowane na zasadzie wspólnoty etnicznej. Nie mają tam wstępu szwedzkie służby, a prawie każda próba wtargnięcia na ten teren kończy się agresją i obrzuceniem kamieniami. Dojrzewające w takich „gettach” młode pokolenie, zamknięte w swoim świecie, wybiera drogę przestępczości i muzułmańskiego radykalizmu.
  7. Szwecja, od czasu ogłoszenia się państwem wielokulturowym w 1975 r., jest krajem gwałtów. Przestępczość na tle seksualnym wzrosła piętnastokrotnie, a przeważający odsetek sprawców stanowią osoby urodzone poza Szwecją.

         Biorąc powyższe pod uwagę, można stwierdzić, że odbudowa demograficzna państwa, opartego na imigracji, w szczególności na osobach z zupełnie innego kręgu kulturowego jest społecznym, gospodarczym i politycznym samobójstwem. Polityka uległości wobec radykalnego islamu w imię zasady „my teraz będziemy dla nich mili, to oni, jak osiągną większość, będą mili dla nas”, jest oznaką najdelikatniej mówiąc braku wyobraźni. Szwedzi wychowani w duchu odpowiedzialności zbiorowej przestają czuć się odpowiedzialni w chwili, kiedy odpowiedzialność wymaga podjęcia niewygodnych i trudnych decyzji. Postępują jak lunatycy zdążający ku ruinie.

Dawid Rudnicki

Dodaj komentarz