Tureckie Rozdwojenie

19 stycznia 2014
Fot. www.v10.pl

Zeszłoroczne rozruchy na Placu Taksim w Istambule, jak i w innych dużych miastach Turcji, należy interpretować nie tyle pod kątem walki różnych stronnictw politycznych w tym kraju, ale przede wszystkim jako starcie dwóch zasadniczych prądów cywilizacyjnych i geopolitycznych: okcydentalistycznego i islamskiego.

Młodych ludzi, protestujących przeciw dotychczasowej polityce premiera Erdogana, uznać należy za przedstawicieli szeroko rozumianego nurtu, odwołującego się do dziedzictwa kemalizmu, opartego na zasadach laickości państwa i jego instytucjonalnej okcydentalizacji.

Oba przeciwstawne sobie główne nurty, determinujące współczesną turecką scenę polityczną, kształtowały się w okresie zimnej wojny. Stronnictwa szeroko rozumianego dziedzictwa okcydentalnego – od skrajnego nacjonalizmu tureckiego i panturańskiego, po socjaldemokratów i komunistów – odwoływać się zawsze będą do tzw. laickich, a de facto areligijnych (czyli głównie antyislamskich) wartości Republiki Tureckiej, zaszczepionych na łonie tego muzułmańskiego kraju przez Kemala Atatürka.

Wspólnym wyznacznikiem tych postaw jest niechęć wobec drugiego z omawianych tutaj nurtów filozofii politycznej, który nazwać można, dla uproszczenia sprawy, islamistycznym. Mniej lub bardziej otwarcie głosi on powrót do tradycji i do mahometańskich fundamentów cywilizacyjnych narodu tureckiego, na których jego zwolennicy chcieliby oprzeć ład metapolityczny kraju. Wbrew różnym stereotypom, panującym na temat tureckich fundamentalistów religijnych pośród opinii publicznej Zachodu, relacja ideowa pomiędzy szerokim nurtem laickim a tureckim islamem nie przebiega tak jednoznacznie i niekorzystnie dla stronnictwa ortodoksyjnego, jak się to może wydawać. Pod wieloma względami polityka realizowana przez obecny rząd premiera Erdogana, jak i przez jego ideowych poprzedników, w niejednym aspekcie bliższa jest bowiem klasycznym wartościom cywilizacji łacińskiej/zachodniej, niż idee ich politycznych antagonistów.

Ojciec Turków

Zacząć by tutaj należało od przedstawienia ojca współczesnej Republiki Tureckiej, postaci po dziś dzień otoczonej w swojej ojczyźnie fanatycznym, na poły religijnym kultem. Kult ten ma charakter publiczno-państwowy, a szeroko rozumiane i interpretowane „urąganie” tej postaci jest w Turcji przestępstwem. To notabene swoista ironia losu, że człowiek który otwarcie wypowiadał się z pogardą i swoistym obrzydzeniem na temat „zabobonu” islamskiego kultu lokalnych „świętych mężów”, a nawet wprowadził ustawowy zakaz urządzania do ich grobów religijnych pielgrzymek, sam stał się po śmierci ich ostatnim „substytutem”, tyle, że na skalę ogólnonarodową.

Kemal Pasza Atatürk to niewątpliwie postać fundamentalna dla współczesnej historii narodu tureckiego; człowiek, który dwukrotnie uratował swój kraj przed jego całkowitą zagładą, jako zwycięzca alianckich sił inwazyjnych pod Gallipolli w 1915 r. (przy wydatnej pomocy niemieckich „doradców”) oraz pogromca greckiej inwazji nad rzeką Sakaryą w 1921 r., który w 1922 r wyrzucił ich ostatecznie z Azji Mniejszej. Bez tych dwóch militarnych „cudów”, Turcja skończyłaby niechybnie równie żałośnie, jak wszystkie pozostałe państwa centralne po I wojnie światowej, podzieliwszy najpewniej geopolityczny los kadłubkowych Węgier.

To wszakże jedna strona medalu. Drugą była natomiast jego polityka wewnętrzna, którą uważał zresztą, podobnie jak Lenin w Rosji, za drugą, i to najważniejszą strefę wojenną – wojny z własnym społeczeństwem. Była to „wojna” cywilizacyjna, „wojna” niejako z własnym narodem „o kulturę”.

Kemal Pasza, pochodził z bogatego, kosmopolitycznego, zamieszkałego w połowie przez Żydów, miasta Saloniki, będącego jeszcze na początku XX wieku drugą turecką metropolią. Kształcił się na świeckich uczelniach wojskowych, wzorowanych na „laickich” szkołach Europy Zachodniej. Tam zaszczepiono w nim nieuleczalną miłość do błędnie pojmowanej cywilizacji zachodniej, pozbawionej pierwiastka chrześcijańskiego. Zwykł ją potem zresztą określać mianem „jedynej prawdziwej cywilizacji”. Następnie został członkiem „nowoczesnej”, nacjonalistycznej, nietzscheańskiej partii Ittihad, wpatrzonej w dorobek Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Partia ta programowo odrzucała tradycyjne recepcje idei politycznych Zachodu, jakie powstały po doświadczeniu kolejnych wojen z Rosją: panottomanizmu, zrodzonego po wojnie krymskiej (1853-56), jak i panislamizmu, ukształtowanego pod wpływem wydarzeń z lat 1875-78.

Partia oparła swoje idee na najgorszych wzorcach postprotestanckiego i masońskiego antychrystianizmu: skrajnie szowinistycznych i nihilistycznych wzorcach nacjonalizmu, podbudowanego ideami Marksa, Sorela, Nietzschego, itp. Późniejszy „Ojciec Turków” nie zrobił kariery na szczytach władz partyjnych. Został odsunięty na boczny tor, unikając uwikłania w najdonioślejsze dokonanie Ittihadu w okresie jego rządów, tzn. ludobójstwo ok. 1 miliona chrześcijańskich Ormian i Asyryjczyków w 1915 r..

Reformy

Atatürk jak i jego europejscy rówieśnicy z epoki powojennej, wyrośli na nihilistycznej glebie końca XIX wieku, Musollini, Lenin czy Hitler – socjalistyczny rewolucjonista-zamordysta, wrogo nastawiony do jakiejkolwiek religii, upatrujący w niej i w wyrosłej na niej kulturze, główną przeszkodę w realizacji procesu modernizacji narodu lub ludzkości. Tureccy rewolucjoniści z obrzydzeniem spoglądali na dziedzictwo tradycyjnego Cesarstwa Ottomańskiego: sułtanat, kalifat i rodzinę cesarską; islamską wyznaniowość państwa i całą tradycyjną kulturę, opartą na wzorcach arbsko-perskich; impierializm i wynikającej z niego multietniczność i wieloreligijność, których najjaskrawszym wyrazem był tak nielubiany przez Atatürka Stambuł. Dla niego były to wszystko obciążające przeżytki i „zabobony”, przez które to rzekomo naród turecki znalazł się na progu XX wieku w tak poniżającym upadku względem Zachodu. To dlatego cały okres jego powojennych rządów określić można, jako jeden ciąg nieustannej niemal walki z islamską tradycją, religią, konstruowanie zupełnie nowego charakteru państwa, w oparciu o modele państw świeckich, zwłaszcza antyklerykalnej IV Republiki Francuskiej. Oto pobieżne kalendarium czołowych kemalistycznych reform:

20 I 1921 – uchwalenie przez Parlament konstytucji (na wzór tej z 1878 r.);
1 XI 1921 – zniesienie instytucji sułtanatu, przy pozostawieniu tytułu kalifa;
13 X 1923 – przeniesienie stolicy do prowincjonalnej, kontynentalnej Ankary;
29 X 1923 – Zgromadzenie proklamuje Republikę Turecką;
1924 – wprowadzenie dnia wolnego od pracy – początkowo muzułmański piątek;
3 III 1924 – zniesienie kalifatu i wygnanie 144 członków dynastii;
– likwidacja urzędu szejchulislama;
– zamknięcie medres i innych szkół religijnych;
– wprowadzenie jednolitego szkolnictwa świeckiego i obowiązku szkolnego;
IV 1924 – zamknięcie sądów szariatu, przy zachowaniu prawa religijnego;
20 IV 1924 – nowa konstytucja i formalne „rządy parlamentarne”;
13 II 1925 – powstanie szejcha Saida w Dersimie (dziś: Tuncela) – krwawo stłumione;
4 III 1925 – drakońska „Ustawa o utrzymaniu porządku”: ustanowienie dwóch
Trybunałów Niepodległości i zamykanie instytucji bez wyroku sądu;
2 IX 1925 – nakaz noszenia przez urzędników europejskich strojów;
25 XI 1925 – „Ustawa Kapeluszowa” („Şapka Kanunu”): zakaz noszenia turbanów, fezów i
kołpaków pod sankcją kary śmierci (Sic! Do końca pierwszego roku
obowiązywania ustawy wykonano ok. 70 wyroków śmierci! )
– zamknięcie domów zgromadzeń derwiszów (tekke) i grobów świętych (türke);
30 XI 1925 – delegalizacja wszystkich bractw religijnych;
1 I 1926 – wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego, w miejsce muzułmańskiego:
przesunięcie daty o 13 dni do przodu i liczenie ery od… Narodzin Chrystusa;
17 II 1926 – nowy kodeks cywilny (na wzór szwajcarskiego; wszedł w życie 4 X 1926 r.):
wprowadzenie cywilnych ślubów i rozwodów, równości kobiet wobec prawa,
zakazu poligamii, możliwości ślubu muzułmanek z innowiercami i apostazji z
islamu;
– nowy kodeks karny (na wzór faszystowskiej Italii, w tym słynne art. 141. i art.
142., delegalizujące organizacje wyznające i propagujące ideologię walki klas, obowiązujące do początku l. 90- tych. XX w.);
– nowy kodeks handlowy (na wzór Rzeszy Niemieckiej);
– utworzenie nowej świeckiej szkoły prawniczej w Ankarze;
1928 – usunięcie z konstytucji klauzulę, uznającą islam za religię państwową;
24 V 1928 – wprowadzenie „europejskiego” systemu cyfr (zwanego, jak na ironię losu,
„cyframi arabskimi”);
3 XI 1928 – wprowadzenie alfabetu łacińskiego, zamiast dotychczasowego arabskiego;
1 I 1929 – zupełny zakaz wydawania książek i gazet w alfabecie arabskim;
1930 – prawo udziału kobiet w wyborach lokalnych;
1930/31 – likwidacja szkół kształcących niższe duchowieństwo (tzw. imam-hatip okullari; już
wcześniej w miejsce j. arabskiego nakazywano w nich uczyć… j. francuskiego);
VII 1932 – powołanie Towarzystwa Badania Języka Tureckiego, przekształconego następnie
w Tureckie Towarzystwo Lingwistyczne – początek, posuniętego do absurdu,
procesu oczyszczania j. tureckiego z naleciałości arabskich i perskich;
1933 – likwidacja Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Stambulskim;
– likwidacja nauczania religii w wiejskich szkołach podstawowych;
1934 – przyznanie czynnego i biernego prawa wyborczego do Parlamentu dla kobiet;
1 I 1935 – data ostateczna wyznaczona na wybór przez wszystkich mieszkańców
republiki nazwiska, na wzór europejski;
1936 – przeniesienie dnia wolnego od pracy z piątku na niedzielę;

Wymienione reformy legły u podstaw nowoczesnego państwa tureckiego, nadając mu jego współczesne oblicze. Analizując owo dziedzictwo, należy zwrócić uwagę na jego formalną antyislamskość. Pod wieloma względami radykalizm owych reform dorównywał dokonaniom sowieckiej inżynierii społecznej. Wszakże nawet bolszewicy nie odważyli się na wprowadzenie w Rosji alfabetu łacińskiego w miejsce grażdanki, przywódcy PRL też nie mieli odwagi np. na zamknięcie katolickich seminariów duchownych, czy otwarte zakazywanie pielgrzymek.

Pod względem represyjności i absurdalności słynna „ustawa czapkowa” biła na głowę równie niesławną decyzję Piotra Wielkiego o nakładaniu na poddanych podatku za noszenie brody. Tego typu radykalizm jednoznacznie pokazuje faktyczne korzenie kemalizmu – korzenie socjalistyczno-zamordystyczne, wspólne dla wszystkich odmian europejskiego nowotworu socjaldemokratycznego, triumfującego w całej Europie po I wojnie światowej. Zasady demokratyczne Atatürk traktował w sposób wybitnie instrumentalny, respektując je, kiedy służyły one temu, co uznawał autorytatywnie za turecką rację stanu, głównie jako taran przeciw tradycyjnej monarchii. Permanentne łamanie zasad konstytucji, niszczenie wszelkiej opozycji politycznej, aż po faktyczny zakaz działalności konkurencyjnych partii politycznych, przypominały bardziej metody władz monopartyjnych, socjalistycznych państw totalitarnych, niż zachodnioeuropejskich modeli parlamentaryzmu. Ta specyfika polityczna przetrwała samego twórcę i obowiązuje w złagodzonej formie po dziś dzień, jako demokracja parlamentarna, kontrolowana przez armię, pilnującą przestrzegania pryncypiów polityki kemalizmu.

Wzorce, z których czerpał Kemal Pasza nie miały więc nic wspólnego z tym, co jest rzeczywistą esencją cywilizacji Zachodniej, czyli chrześcijaństwa, głównie wartości niesionych przez Kościół katolicki. Były w rzeczywistości zaprzeczeniem tego, co rzeczywiście budowało i scalało świat łaciński. Dlatego też cała słynna westernizacja Turcji była w gruncie rzeczy pozorna i można ją spokojnie uznać za jeden z największych dwudziestowiecznych bluffów. Istotą, esencją każdej prawdziwej okcydentalizacji musi bowiem być chrystianizacja, oparta na podporządkowaniu państwa i narodu nauce Kościoła katolickiego. A to w przypadku islamskiego państwa, jakim była i jest Turcja, nie było możliwe bez wcześniejszego wykorzenienia islamu, choćby metodą odgórną i przy użyciu przemocy. Tego jednak nie dokonano, gdyż:

– nie było to możliwe; otwarta walka z islamem oznaczałaby wojnę z całym narodem i niechybną katastrofę reżimu;
– Atatürk nie rozumiał, czym jest w swojej istocie cywilizacja zachodnia, utożsamiając ją z jej zewnętrzną antytezą w postaci przodujących u schyłku XIX w. jadowicie antykatolickich demo-liberalnych państw protestanckich i masońskich.

Efekty rewolucji

Atatürk nigdy nie odważył się na to, na co od początku ukierunkowani byli bolszewiccy komuniści, czyli na bezpośrednią walkę z religią. W przeciwieństwie do ZSRR, w Turcji nie realizowano eksterminacji islamskiego duchowieństwa, burzenia i zamykania meczetów (poza wyjątkiem w postaci Hagia Sophia, z której uczyniono muzeum… humanistycznego dziedzictwa starożytnej Grecji!), czy masowej indoktrynacji ludu, zwłaszcza dzieci, w nurcie ateistycznym, jak to uczyniono choćby w komunistycznej Albanii. W tej sytuacji pozostała jedynie zewnętrzna, odgórna pesudookcydentalizacja na poziomie ustrojowym, nie dotykająca kulturowego rdzenia problemu. Jakby to powiedzieli współcześni marksiści dokonano rewolucji jedynie na zewnętrznej, politycznej powłoce tureckiej kultury, nie naruszając jej islamskiego, społecznego rdzenia.

Radykalna rewolucja kemalowska dotknęła bezpośrednio jedynie niewielki odsetek tureckich obywateli, głównie tych z wielkich i dużych miast, w pomniejszym stopniu w rejonach, na które bezpośrednio mogły oddziaływać placówki państwowe. Specyfika geograficzna kraju, poziom rozwoju materialnego i infrastruktury komunikacyjnej powodowały, że jeszcze przez całe dziesięciolecia ogromne obszary interioru Azji Mniejszej, czy wybrzeży morskich (zwłaszcza czarnomorskich) pozostawały pod bardzo powierzchowną kontrolą władzy państwowej, rządząc się, tak jak dawniej, własnymi tradycyjnymi prawami. Nawet tak radykalne na pierwszy rzut oka reformy, jak zmiana alfabetu w 1928 r., mogły się powieść w dużo większej mierze, niż takie same próby ze strony bolszewików dekadę wcześniej w Rosji, bo nie dotykały one w żadnym stopniu ogromnej większości tureckich społeczności. Jeszcze w 1927 r. 89,4 % ludności Turcji pozostawało analfabetami, w tym: 82% mężczyzn i aż 95% kobiet. Także zakaz wielożeństwa dotykał niewielką część ludności, poligamia występowała bowiem wówczas jedynie w najbardziej peryferyjnych, południowo-wschodnich regionach państwa, zamieszkałych głównie przez Kurdów. Masy ludowe, zwłaszcza na wsi, w której do 1927 r. mieszkało 80 % ludności, pozostały całkowicie religijne i konserwatywne. Nie zmieniło się to w znaczący sposób po dziś dzień.

Pozostałymi elementami składowymi kemalowskiego dziedzictwa były komponenty socjalizmu i modnego wówczas narodowo-państwowego autarkizmu. Jego fundamentalnymi założeniami było – jak na ironię – wywalczenie, a następnie utrzymanie małoazjatyckiego „imperium kontynentalnego”, obejmującego ziemie kurdyjskie, jak i dawne terytoria ormiańskie. To wielkie terytorium, trzykrotnie większe od dzisiejszego terytorium Polski, miało stanowić swoistą twierdzę politycznej suwerenności i etnicznej jednolitości.

Niewątpliwe zwycięstwo w zmaganiach z chrześcijańskimi narodami Ormian i Greków, i utrzymanie monoetnicznego, kontynentalnego małego imperium, całkowicie zdeterminowało późniejszy kurs polityki zagranicznej w XX wieku, oparty na założeniu rezygnacji z jakiejkolwiek dalszej ekspansji, niewikłaniu się w jakiekolwiek awantury wojenne i koncentrowaniu się jedynie na utrzymywaniu integralności i suwerenności kraju. Warunkiem ku temu miało być wprowadzenie w życie modnych w międzywojniu ideałów narodowej samowystarczalności w dziedzinie gospodarczej i militarnej. Służyć temu celowi miały m.in.: nacjonalistyczny integryzm, tępiący wszelkie przejawy narodowego czy etnicznego separatyzmu, państwowy centralizm administracyjny i oczywiście gospodarka etatystyczna oparta na monstrualnej redystrybucji PKB przez państwową administrację w ramach planowania centralnego. Okcydentalizacja i jednoczesny kontynentalny autarkizm miały jedynie pozwolić Turcji na uzyskanie pozycji równorzędnego partnera wobec państw Zachodu. Polityka ta w międzywojniu oparta była na współpracy z czołowymi mocarstwami Europy: Francją, Anglią czy ZSRS, a w okresie II wojny światowej na neutralności. Po wojnie Turcja wiązała się zdecydowanie z USA i NATO, aby pod koniec XX wieku próbować zwieńczyć tę politykę próbą akcesji do Unii Europejskiej.

Jakie perspektywy dla Turcji

To właśnie na tym ostatnim polu pojawił się najpoważniejszy kryzys ideologii kemalizmu w całej jego dotychczasowej historii. Koniec zimnej wojny i traktat z Maastricht wydawały się otwierać Turcji szerokie drzwi do pełnej integracji z jednoczącą się Europą. Tak się jednak nie stało. Od złożenia oficjalnej aplikacji o członkostwo, 14 IV 1987 r., Turcja czeka już ponad ćwierć wieku na pozytywne rozpatrzenie swojej kandydatury. W tym czasie do Unii Europejskiej zdołano przyjąć kilkanaście państw z bloku postkomunistycznego, wśród nich wiele znacznie biedniejszych od Turcji.

Dziś wśród ankarskich elit politycznych nie ma już raczej złudzeń co do tego, czy taka integracja z państwami europejskimi kiedykolwiek nastąpi. Zresztą Europa Zachodnia przechodzi, wchodzący w fazę finalną, kryzys cywilizacyjny, kryzys na wszystkich możliwych płaszczyznach – od religijnego, moralnego i kulturowego po demograficzny i ekonomiczny. Elity Unii Europejskiej mniej lub bardziej świadome tego procesu raczej nie pozwolą wprowadzić do socjalistycznego „kokonu śmierci” zdrowego tryskającego młodzieńczą siłą tureckiego „konia trojańskiego”, który swoimi socjalnymi roszczeniami i demograficzną ekspansją mógłby zadać Europie le coup de grâce. Z tego tytułu dorabia się coraz to nowe powody mające rzekomo dyskwalifikować turecką kandydaturę, jedne bardziej irracjonalne od drugich: od położenia 97 % terytorium w Azji, kwestię ludobójstwa ormiańskiego, po intrygujący zarzut decydentów unijnych o… niechrześcijański charakter tureckiego społeczeństwa.

Taka sytuacja wymusiła całkowite przewartościowanie dotychczasowej, dwudziestowiecznej linii politycznej, wewnętrznej, jak i zewnętrznej Wojskowe elity dopuściły do władzy siły polityczne, które reprezentują zupełnie odmienny prąd cywilizacyjny i geopolityczny: nurt islamistyczny. Dojście do władzy, w wyniku demokratycznych wyborów w 1996 r., islamistycznej i antyzachodniej Partii Dobrobytu (Refah Partisi) i objęcie, 28 IV tegoż roku, stanowiska premiera przez jej ówczesnego przywódcę, Necmettin’a Erbakan’a (1926-2011), było wydarzeniem przełomowym dla najnowszej historii Turcji. Po raz pierwszy od czasów państwa ottomańskiego do władzy w Turcji powrócili ludzie, dla których pierwszorzędnym punktem odniesienia był islam i oparte na nim tradycyjne wartości.

Rządy Erbakana trwały zaledwie rok i zakończyły się faktycznym wojskowym zamachem stanu, w wyniku którego musiał on ustąpić, a jego partia została formalnie zdelegalizowana, co w tureckim obyczaju politycznym sprowadza się dziś do konieczności ponownej jej rejestracji pod nowym szyldem. Przełom okazał się jednak nieodwracalny. Stronnictwo natychmiast wróciło na scenę polityczną pod nazwą Partii Cnoty (Fazilet Partisi). Po jej delegalizacji frakcja modernistyczna z Recep’em Tayyip Erdogan’em na czele utworzyła w 2001 r. Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (Adalet ve Kalkınma Partisi, AKP).

Były burmistrz Istambułu z lat 1994-1998, uznawany jest dziś powszechnie za jednego z najlepszych jego zarządców. Uczynił niegdyś życie mieszkańców tej ogromnej metropolii znacznie znośniejszym. W 2001 r. Erdogan opuścił więzienie, w którym przebywał niemal trzy lata za rzekome nawoływanie do nienawiści na tle religijnym. Miało to związek z jego przemówieniem wyborczym z 17 XII 1997 r., kiedy to zacytował fragment poematu Ziyi Gokalpa. Prześladowania laickiego reżymu na tle religijnym przyniosły mu jeszcze większą sławę i uznanie w oczach społeczeństwa. Nowa partia, której Erdogan został przewodniczącym złagodziła nieco swoją retorykę islamską, opowiadając się m.in. za członkostwem w Unii Europejskiej. Od swojego triumfu politycznego w 2002 r. rządzi ona w Turcji nieprzerwanie do dnia dzisiejszego, zwiększając sukcesywnie swoje poparcie w kolejnych wyborach do Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji (34,17% w 2002; 46,52% w 2007; 49,83% w 2011 r.).

Ewolucja nurtu islamskiego

Obecny kształt stronnictwa islamskiego, reprezentowanego dziś przez AKP, jest swoistym zwieńczeniem procesu kształtowania się tej formacji ideowo-politycznej w powojennej rzeczywistości realnego parlamentaryzmu i rodzącego się pod nadzorem wojskowych „strażników rewolucji” politycznego pluralizmu. Proces ten był swoistą oddolną reakcją na ideologię kemalizmu we wszystkich niemal jej przejawach. Pomimo formalnego uznania pryncypiów rewolucji, kolejne odsłony tego ruchu zmierzały do stopniowego przekształcania państwa w coś, co można by formalnie nazwać „kemalizmem z ludzką twarzą”, czy też próbą syntezy tradycyjnych wartości świata islamu z nowoczesnym systemem państwowym, wzorowanym na krajach Zachodu. Kluczowe, jak się wydaje, były tutaj epoki trzech rządów reprezentantów tego nurtu:

1950-1961 – rządy premiera Adnan’a Menderes’a, ulubieńca ludu i zwolennika wolnego rynku, zakończone wojskowym zamachem stanu, pokazowym procesem czołowych przedstawicieli rządu i wydaniem na Menderesa wyroku śmierci;

1983-1993 – rządy Turgut’a Özal’a, ostentacyjnie religijnego apologety tradycyjnych wartości i kapitalizmu opartego na wolnym handlu i wspieraniu drobnej, rodzinnej przedsiębiorczości; przerwane jego niespodziewaną śmiercią w 1993 r.; jego dekada to okres ustabilizowania życia politycznego kraju po niespokojnych latach 1970., kiedy to Turcji groziła zupełna destabilizacja ze strony wzajemnie się zwalczających bojówek marksistowskich i nacjonalistycznych, ukróconych przez wojskowy zamach stanu z 1980 r.;

1996-1997 – wspomniane już premierostwo Necemettin’a Erbakan’a, pierwszego otwarcie islamistycznego szefa rządu, zmuszonego przez armię (na podstawie konstytucji z 1982 r.) do ustąpienia.

Pomimo wielu szczegółów różniących praktykę polityczną wymienionych tutaj kolejnych rządów „ludowych”, znaleźć można pomiędzy nimi ewidentne paralele, które na przestrzeni kolejnych dekad doprowadziły do ostatecznego wykształcenia się bazowego programu politycznego tureckiego stronnictwa ludowo-islamistycznego, opozycyjnego względem stronnictwa kemalistyczno-elitarno-wielkomiejskiego,. Program ten w swoim obecnym kształcie, reprezentowanym przez AKP, przedstawić można najlepiej w zestawieniu z pryncypiami kemalizmu:

Kemaliści:
1. dyktatura wodzowska – z czasem kolegialny „patronat” wojskowy;
2. pierwotnie antyislamska laickość państwa i powierzchowna westernizacja społeczeństwa;
3. etatyzm i neosocjalizm (redystrybucja PKB przez państwo);
4. nacjonalizm: dążenie do eliminacji mniejszości narodowych i separatyzmów etnicznych – postulat pełnej centralizacji państwa;
5. defensywna suwerenność polityczna: kontynentalna autarkia i ograniczenie aktywności zewnętrznej do obrony integralności granic z 1923 r.;
6. kurs na integrację z Zachodem: mocarstwa, NATO, Unia Europejska; odwrócenie się od świata arabskiego;

Islamiści:
1. demokracja parlamentarna (w realiach tureckich – rządy islamistów);
2. proislamska quasi-laickość państwa i oparcie fundamentów społeczeństwa na tradycyjnych wartościach islamskich;
3. wolny rynek oparty na prywatnej rodzinnej przedsiębiorczości;
4. islamizm (wspólnota religijna): autonomia narodowa i regionalizm (decentralizacja władzy);
5. ekspansja wpływów: świat muzułmański Bliskiego Wschodu, Zakaukazia i Azji Centralnej, zwłaszcza ukierunkowanie na Kurdów i Azerów;
6. kurs na Azję: Bliski Wschód Kaukaz, Azja Centralna;

Na powyższym zestawieniu najlepiej widać, że obecna polityka, której patronuje premier Erdogan, stoi niemal na antypodach tradycyjnych założeń kemalistowskiego państwa tureckiego. Widać to zwłaszcza na przykładzie całkowitej zmiany wektoralnej polityki zagranicznej i powiązanej z tym polityki względem mniejszości kurdyjskiej. Przy deklaratywnym obstawaniu za dalszą integracją z Europą, czy zachowaniem laickiego charakteru państwa, Turcja pod rządami byłego burmistrza Stambułu zmierzać będzie najpewniej w kierunku zupełnie odmiennych jakości politycznych i geopolitycznych. W cieniu haseł obrony parlamentaryzmu i demokracji, gwarantujących dominację islamistów na scenie politycznej, dokonywać się będzie stopniowo islamsko-konserwatywna (kontr-?)rewolucja. Dotychczasowe, tradycyjnie popierające laicyzm elity Stambułu i Ankary, w obliczu cywilizacyjnego bankructwa Europy i dramatycznego już w tym momencie spadku atrakcyjności jej wzorców kulturowych, nie są jednak w stanie zaproponować niczego alternatywnego.

Dla Erdogana i islamskich umiarkowanych konserwatystów nie ma póki co żadnej alternatywy i to jest główny powód frustracji wychowanej na wartościach laickich wielkomiejskiej tureckiej młodzieży. Erupcję tej frustracji można było oglądać w niedawnych relacjach z Placu Taksim.

Filip Bauman
Autor jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim; interesuje się dziejami krajów bałkańskich i Turcji oraz problematyką etyki i kultury w ujęciu globalnym.

Dodaj komentarz

One thought on “Tureckie Rozdwojenie