Terror jako narzędzie prowadzenia polityki

29 listopada 2015
muslim militants

W świetle ostatnich wydarzeń w Paryżu nie sposób oderwać się od tematu imigrantów. Należy przypomnieć, że absurd z jakim mamy do czynienia, realia, która są obrazą dla zdrowego rozsądku są skutkiem dotychczasowej polityki rządów państw, podatnych na wpływy potężnych grup interesów. Organizacje takie jak ISIS nie biorą się znikąd. Nie są w stanie w tak krótkim czasie, bez pomocy tych właśnie potężnych grup interesów, na stworzenie potężnej struktury, będącej w stanie uderzyć w samo serce Europy Zachodniej.

Zamachy w Paryżu wprowadziły społeczeństwo Francji w fazę strachu. Zgodnie z poglądami Roosevelta, nie ma w dziejach przykładu takiego wydarzenia społecznego, które by wystąpiło i rozwijało się spontanicznie, bez dokładnego planu. Dotyczy do zarówno polityki, jak i ekonomii. Czy zatem swobodny, finansowany napływ nielegalnych imigrantów i narastający terror, po fali destabilizacji i wojen w ich ojczyznach, odbywa się zupełnie bez nadzorcy? Jeśli tak, to cała ta sytuacja stanowi wynik precyzyjnych kalkulacji, problem-reakcja-rozwiązanie, aby poprzez ukierunkowany szum medialny, wywołać obywatelskie oburzenie, zyskać społeczne poparcie dla realizacji wyznaczonych działań, które dla tych grup interesów muszą przynieść korzyści materialne. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś chciał dobrowolnie, bez materialnych korzyści, podjąć się takiej pracy.

Ataki w Paryżu przybliżają nas do powstania wielkiej koalicji państw przeciw Państwu Islamskiemu, tj. interwencji lądowej, której do tej pory stanowczo przeciwne były społeczeństwa europejskie i społeczeństwo amerykańskie. Wcześniejsze ataki terrorystyczne w Ameryce i w Europie przyczyniły się do wyeliminowania prywatności, do możliwości przetrzymywania w więzieniach ludzi tylko podejrzewanych o terroryzm, kontroli przepływów pieniężnych. Wszystko to w gruncie rzeczy zmierzało do kontroli nad populacją. Nie pytajmy, kto stał za wspomnianym wyżej zamachem, bo tego możemy się długo, lub wcale nie dowiedzieć, lecz o to, kto zyskał z tego tytułu korzyść.

Moje prowokacyjne myślenie wynika z szeregu pozornie niezależnych faktów historycznych. Wspomnijmy tylko przyłączenie się izolacjonistycznie nastawionych Amerykanów do II Wojny Światowej po ataku na Pearl Harbour, incydent w zatoce Tonkińskiej, operacja Gladio we Włoszech lub ataki w Moskwie organizowane przez FSB, służące za uzasadnienie dla inwazji w Czeczenii. Manipulacja całymi społeczeństwami w oparciu o trójkąt problem-reakcja-rozwiązanie była i jest bardzo skuteczna i jest doskonalona. Prawdziwych zamiarów pomysłodawców możemy się zwykle tylko domyślać. Dopiero po układzie wzajemnych interesów i ich wyników możemy domniemywać, jakie były ich prawdziwe cele. Często bowiem bywa tak, że rozwój wydarzeń dopisuje coś od siebie do scenariusza głównego reżysera.

Sama świadomość możliwości wystąpienia takiego procesu w polityce międzynarodowej, powinna skłonić Polskę do opracowania dalekosiężnej, świadomej polityki międzynarodowej, uwzględniającej wchodzenie w korzystne dla nas sojusze, ukierunkowanej na rozwój potęgi i dobrobytu naszego narodu. Strategia ta pozwoli nam omijać prowokacje oraz próby wciągnięcia nas, przez każdą ze stron w różnego typu konflikty. Nie dla naszej lecz dla scenarzysty korzyści.

Dawid Rudnicki

Dodaj komentarz