Sprawa Clementa Merica

20 stycznia 2014

Późnym wieczorem, piątego czerwca 2013 roku Alexis Corbière, jeden z ważniejszych działaczy Partii Lewicy (ugrupowania, którego najbardziej znanym przedstawicielem jest Jean-Luc Mélenchon, zdobywca ponad 11% głosów w I turze wyborów prezydenckich 2012 roku) opublikował na swoim blogu krótką notatkę. Corbière, który we władzach swojej partii pełni funkcję »sekretarza generalnego ds. zwalczania radykalnej prawicy« (»Secrétaire national à la lutte contre l’extrême-droite«) podał, że tego popołudnia 19-letni lewicowy aktywista został »tchórzliwie« (»lâchement«) zaatakowany, obalony na ziemię i pobity przez grupę działaczy radykalnej prawicy. W wyniku tego ataku, ofiara (przedstawiona jako »C.«) znalazła się w stanie śmierci mózgowej w jednym z paryskich szpitali. Corbière oskarżył o atak członków nacjonalistycznej organizacji »Groupe JNR« i w imieniu swojej partii zażądał od władz Republiki rozwiązania ugrupowań skrajnej prawicy, »które w ostatnich tygodniach mnożą akty przemocy w Paryżu i w całym kraju«.

Rozwiązać radykalną prawicę

Następnego dnia, od rana informacje o zgonie pobitego przeplatały się z reakcjami polityków, szczególnie rządzącej lewicy. Minister spraw wewnętrznych Manuel Valls zobowiązał się do »usunięcia przemocy, noszącej znamię skrajnej prawicy« – pytany na antenie radia RMC o to, czy będzie dążył do rozwiązania grup skrajnie prawicowych odparł : »zrobimy to niewątpliwie, ale potrzebujemy trochę czasu i będzie to wymagało dużo determinacji«. Premier Jean-Marie Ayrault zadeklarował w Senacie, iż rząd znajdzie środki, aby »rozczłonkować w sposób demokratyczny» ugrupowania skrajnie prawicowe. Lewicowa opozycja (Partia Lewicy i komuniści) wzywała do « niestrudzonego zwalczania faszystowskiej przemocy ». Natalie Kosciusko-Morizet, kandydatka centroprawicowej UMP na mera Paryża nazwała przemoc »rakiem, który toczy demokrację« (zresztą sama, kiedy pojawiła się na miejscu wydarzeń została wygwizdana i obrzucona wyzwiskami przez zgromadzonych tam sympatyków lewicy). Guillaume Peltier, jeden z liderów prawego skrzydła UMP, napisał na Twitterze : »Natychmiast rozwiązać te grupy – Republika powinna być nieustępliwa«. Spośród liczących się polityków, jedynie Marine Le Pen, wypowiedziała się w trybie warunkowym, uznając rozwiązanie ugrupowania, z którego mieli wywodzić się napastnicy za uzasadnione, w wypadku »jeśli zostanie dowiedzione, że grupy te nakłaniają swoich członków do stosowania przemocy«.

Po południu, 6. czerwca część mediów pisała już o »linczu« dokonanym przez neonazistów, uzbrojonych w kastety i wzmacniane ćwiekami pasy. Aktywiści lewicowi rozpowszechniali w serwisach społecznościowych i na portalach informacyjnych wersję, według której grupa działaczy lewicy została »otoczona i zaatakowana« przez skinheadów. Powszechne znane stało się też nazwisko młodej ofiary – Clement Meric oraz jego zdjęcia. Meric był studentem nauk politycznych na jednym z paryskich uniwersytetów, a jednocześnie działaczem radykalnie lewicowego ugrupowania »Antifa – Paris Banlieue«. Tego dnia w Paryżu i kilku największych miastach Francji odbyły się marsze ku pamięci Clementa, ten paryski miał zgromadzić nawet do 6 tysięcy uczestników, w pozostałych miało wziąć udział łącznie około 10 tysięcy osób. Następnego dnia demonstracje powtórzyły się, choć już przy mniejszej frekwencji.

Wątpliwości

Jednocześnie zaczęły pojawiać się pierwsze rysy na dominującym do tej pory w mediach obrazie wydarzeń. Prowadząca śledztwo policja w żadnym komunikacie nie potwierdziła wersji o linczu czy napaści przeważającej liczebnie grupy nacjonalistów na działaczy lewicowych. Opublikowane wstępne wyniki autopsji sugerowały, że śmierć Clementa Merica nastąpiła w wyniku urazu twarzoczaszki, będącego wynikiem jednego lub dwóch silnych ciosów.

Niektóre media przedstawiły odmienną wersję wydarzeń, pochodzącą ze strony radykalnej prawicy. Zgodnie z nią, grupa czworga młodych ludzi (trzech francuskich narodowców oraz dziewczyna jednego z nich) miała udać się do centrum handlowego na wyprzedaż ubrań brytyjskiej marki »Fred Perry«, chętnie noszonej przez skinów. Na miejscu mieli napotkać grupę pięciu aktywistów »Antify«, którzy wykorzystali wyprzedaż jako okazję do »polowania« na swoich przeciwników. Pomiędzy obiema grupami miało dojść do wymiany tradycyjnych »uprzejmości«, po czym działacze Antify mieli zapowiedzieć, że poczekają na swoich oponentów przed wyjściem z centrum handlowego i tam ich »zmasakrują«.

Amatorzy angielskich ubrań zwrócili się do pracowników ochrony sklepu o pomoc w bezpiecznym opuszczeniu centrum handlowego. Ochrona zaleciła im pozostanie na terenie centrum, dopóki aktywiści »Antify« nie odejdą, a kiedy ci zniknęli sprzed sklepu, po półgodzinnym oczekiwaniu odprowadziła nacjonalistów do wyjścia. Niestety, miało się okazać, że »Antifa« zmieniła jedynie planowane miejsce ataku, zajmując pozycje obok najbliższej stacji metra. Tam, na rue de Caumartin, doszło do fizycznego ataku antyfaszystów na narodowców. Nacjonaliści stanowczo odrzucili oskarżenia o używanie kastetów lub innej broni i zapewniali, że śmierć Clementa Merica była wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i pechowego upadku tego ostatniego po zainkasowaniu ciosu nieuzbrojoną pięścią.

Komu sprzyjają media

Pojawiające się pierwsze wątpliwości, co do faktycznego przebiegu zdarzenia, skutecznie jednak przysłoniło zatrzymanie 8. czerwca podejrzanego o zadanie Mericowi śmiertelnego ciosu. Okazał się nim 20-letni Esteban Morillo, urodzony w Hiszpanii (choć od dzieciństwa zamieszkały z rodzicami na terenie Francji) sympatyk skrajnej prawicy, do tej pory nie karany sądownie, jednak notowany w kartotekach policyjnych za posiadanie niedozwolonej białej broni i przechowywanie symboli nazistowskich, które policja odkryła w jego mieszkaniu podczas rewizji w 2010 roku. Morillo deklarował się jako sympatyk skrajnie prawicowego ruchu »Troisieme Voie«, choć formalnie nie był członkiem żadnej grupy ani stowarzyszenia. Prokuratura zadeklarowała, że postawi mu zarzut umyślnego zabójstwa, choć później decyzją sądu zmieniono kwalifikację czynu na udział w bójce i nieumyślne spowodowanie śmierci.

Morillo prawdopodobnie nie brał udziału w całym zdarzeniu od samego początku – jedną z czworga osób, wybierających się na wyprzedaż była jego partnerka i to na jej, lub jednego z pozostałych uczestników, telefoniczną prośbę Morillo dołączył do całej grupy już po pierwszym kontakcie z działaczami »Antify«, aby zniwelować ich liczebną przewagę.

Do tego momentu, sytuacja wyglądała na całkowicie klarowną, a nawet »stereotypową«, również w warstwie wizualnej. Zestawienie zdjęć ofiary – szczupłego blondyna o chłopięcej, wręcz delikatnej urodzie, wegetarianina i lewicowca, studenta pierwszego roku prestiżowego kierunku studiów, a wcześniej wzorowego ucznia liceum – z fotografiami postawnego młodego mężczyzny o wygolonej głowie, ubranego w lotniczą kurtkę i pracującego jako ochroniarz w jednej z podparyskich miejscowości, nie pozostawiało wątpliwości, po czyjej stronie w tym starciu leżała moralna racja. Nie miał ich też niewątpliwie premier Ayrault, ogłaszając tego samego dnia, że polecił ministrowi spraw wewnętrznych wszczęcie procedury rozwiązania ugrupowań »Groupe JNR« oraz »Troisieme Voie« (choć dodał, że odbędzie się to na »szerszych podstawach« niż tylko zaangażowanie w starcie, zakończone śmiercią Merica).

Po dwóch tygodniach, gdy sprawa zeszła już z czołówek mediów, 23. czerwca ulicami Paryża pod hasłami »Faszyzm zabija – islamofobia zabija – homofobia zabija« przeszła kilkutysięczna demonstracja środowisk lewicowych, mająca na celu uczczenie pamięci Clementa Merica – jednak najbardziej widocznym śladem tego przemarszu pozostały dziesiątki witryn sklepów i banków rozbitych przez zamaskowanych aktywistów anarchistycznych. Policja zatrzymała kilkanaście osób pod zarzutem niszczenia mienia, a minister spraw wewnętrznych wyraził nadzieję, że wszyscy odpowiedzialni za chuligańskie wybryki zostaną zidentyfikowani i zatrzymani.

Co się naprawdę wydarzyło?

Dwa dni później stacja RTL ujawniła istnienie nagrania z monitoringu stacji metra, które utrwaliło część dramatycznych zdarzeń zakończonych śmiercią Merica, a które przynajmniej częściowo potwierdzało wersję przedstawioną przez działaczy radykalnej prawicy, zadając jednocześnie kłam wersji kolportowanej przez sympatyków »Antify«. Nagranie nie rozstrzygnęło niestety wszystkich wątpliwości, gdyż kamera znajdowała się na poziomie schodów do metra i jej pole widzenia obejmowało tylko dolną część chodnika, na którym rozegrało się starcie. Z analizy zapisu, dokonanego przez policyjnych techników, miało jednak wynikać, że aktywiści »Antify« przez dłuższy czas oczekiwali w okolicy zejścia do metra na pojawienie się nacjonalistów, a w trakcie samej walki Meric zaatakował od tyłu Estebana Morillo, zajętego w tym momencie walką z innym przeciwnikiem. Zaatakowany odwrócił się i zadał Mericowi silny cios, po którym ten przewrócił się na ulicę. Leżącego nikt już nie bił, ani nie dotykał do momentu, w którym świadkowie zajścia próbowali mu udzielić pierwszej pomocy.

W tym samym czasie tygodnik »Le Point« opublikował zeznania jednego z najważniejszych dla śledztwa świadków – ochroniarza z centrum handlowego. Stwierdził on, że skini próbowali uniknąć konfrontacji i opuścić dyskretnie sklep – z kolei charakteryzując zachowanie Merica, świadek miał zeznać iż: »on naprawdę chciał walczyć« oraz »wyglądało na to, że on szczerze nienawidzi tych ludzi [obecnych w sklepie symaptyków skrajnej prawicy]«. Meric miał krzyczeć w sklepie pod adresem skinheadów, że »ci ludzie nawet nie powinni żyć«.

Niektórzy dziennikarze zaczęli również doszukiwać się w sprawie »drugiego dna«, a przynajmniej dość interesującego zbiegu okoliczności, gdyż okazało się, że zarówno Meric, jak i Morillo brali udział (choć oczywiście po przeciwnych stronach barykady) w demonstracjach, jakie miały miejsce w Paryżu w trakcie sporu o legalizację małżeństw homoseksualnych. Na zdjęciach z manifestacji przeciwników małżeństw dla homoseksualistów z 17. kwietnia 2013 roku widać Clementa Merica trzymającego transparent »Homofobia zabija« oraz przewijającego się w grupie lewicowych aktywistów atakujących manifestantów. Z kolei zdjęcia Estebana Morillo i jego dziewczyny przynajmniej od grudnia 2012 roku pojawiały się na stronach internetowych, prowadzonych przez »antyfaszystów« z adnotacją : »potrzebna identyfikacja«. Czy Meric lub jakiś z jego towarzyszy rozpoznał któreś z tej dwójki i czy miało to wpływ na przebieg starcia?

Krajobraz po bitwie

Mimo, że nowe informacje, jakie pojawiły się w sprawie, praktycznie odwracały sytuację o sto osiemdziesiąt stopni, potwierdzając, że odpowiedzialnymi za wywołanie tragicznej w skutkach bójki byli działacze »Antify«, nie wpłynęło to na postępowanie władz Republiki. W dniu, w którym do publicznej wiadomości przedostały się informacje o treści nagrania z kamery monitoringu oraz zeznania ochroniarza, Serge Ayoub – założyciel i lider ruchów »Groupe JNR« i »Troisieme Voie« ogłosił ich samorozwiązanie, uzasadniając je tym, że ugrupowania te likwidują się same, »zanim zlikwidują je inni«. Jednak raz puszczona w ruch maszyneria biurokratyczna działała nadal – 12 lipca, prezydent Francois Hollande podpisał przygotowany przez rząd dekret, rozwiązujący urupowania »Groupe JNR« oraz »Troisieme Voie«, a także likwidujący stowarzyszenie »Envie de rêver«, będące właścicielem lokalu stanowiącego siedzibę obu grup. Po kolejnych kilku dniach rząd ogłosił rozwiązanie następnego skrajnie prawicowego ruchu »L’Œuvre française« – w każdym przypadku motywacją decyzji było »propagowanie ideologii podżegającej do nienawiści i dyskryminacji wobec innych osób ze względu na ich brak przynależności do narodu francuskiego«.

W tym momencie bilans »sprawy Clementa Merica« dla francuskiej sceny politycznej jest jeszcze otwarty, choć można już dokonać pierwszych podsumowań. Jeden młody człowiek nie żyje – drugi, pod zarzutem udziału w bójce i nieumyślnego spowodowania śmierci oczekuje w areszcie na proces, który ma wyjaśnić dokładny przebieg zdarzeń z 5 czerwca i usunąć rozbieżności w pojawiających się relacjach. Jak na razie oficjalna wersja mówi o »przypadkowym« spotkaniu dwóch grup i starciu werbalnym, które przerodziło się w rękoczyny – być może proces da odpowiedź na pytanie, czy pięciu działaczy »Antify« (według zeznań ochroniarza sklepu przywódca tej grupy miał w torbie rękawice bokserskie) rzeczywiście przypadkiem pojawiło się w okolicach sklepu, akurat w momencie, kiedy trwała tam wyprzedaż ubrań preferowanych przez nacjonalistów. Zlikwidowano trzy ugrupowania skrajnej prawicy i wspierające je stowarzyszenie, choć »zabójca« miał luźne związki tylko z jednym z nich. »Antifa« nadal działa bez przeszkód, komuniści i trockiści wciąż bez sprzeciwu ze strony władz wywieszają w Paryżu plakaty z sierpem i młotem. I choć trudno zapewne uznać młodzieńców z ogolonymi głowami za prześladowane niewiniątka, jeszcze trudniej jest nie zauważyć, że władze francuskie w sposób zdecydowany zwalczają wyłącznie »przemoc noszącą znamię skrajnej prawicy«, na tę lewicową spoglądając znacznie łagodniejszym okiem.

Słownik:

»Action antifasciste Paris-Banlieue« – licząca według różnych szacunków od 50 do 100 osób ekstremistyczna grupa lewicowa, wywodząca się ze środowisk kibiców klubu piłkarskiego Paris Saint-Germain oraz działaczy anarchistycznych. Za swój główny cel grupa uznaje analizowanie i zwalczanie działalności organizacji skrajnie prawicowych i neofaszystowskich, także z użyciem przemocy fizycznej.

»Groupe JNR« (»Jeunesses Nationalistes Révolutionnaires«) – powołany pod koniec lat osiemdziesiątych ruch, zrzeszający głównie skinheadów, a prawdopodobnie również neonazistów. Pomimo prób nadania mu charakteru ideologicznego, jego członkowie nie stronili od użycia przemocy, czego najbardziej drastycznym przykładem było zamordowanie w 1990 roku przez dwóch działaczy JNR imigranta z Mauritiusa w Hawrze. Grupa została rozwiązana w połowie lat 90-tych, odtworzona w roku 2010 jako bazująca na nacjonalistycznej wersji ideologii »Trzeciej drogi«, czyli solidaryzmu społecznego, przy odrzuceniu zarówno socjalizmu jak i międzynarodowego kapitalizmu. Ponownie rozwiązana na skutek »sprawy Clementa Merica«.

»L’Œuvre française« – jeden ze starszych, zorganizowanych radykalnych ruchów nacjonalistycznych we Francji, powołany w 1968 roku pod hasłami antysyjonistycznymi i antymarksistowskimi. W sferze ideologicznej wzywał do „odbudowy” państwa narodowego, deklarując podziw zarówno dla putinowskiej Rosji, Iranu jak i Wenezueli pod rządami Chaveza, jako państw nie ulegających dyktatowi międzynarodowej finansjery. W chwili rozwiązania miał liczyć prawdopodobnie około pół tysiąca aktywnych członków i sympatyków.

„Troisième Voie” – nacjonalistyczny ruch francuski, odwołujący się do ideologii „Trzeciej drogi”, z której zaczerpnął nazwę i deklarujący się jako antykomunistyczny, antysyjonistyczny i antyamerykański. Powołany w 1985. roku, rozwiązany w 1992 i odtworzony w 2010 przez Serge’a Ayoub’a. Jego członkiem przez pewien czas miał być Esteban Morillo. Ruch został zlikwidowany przez władze wskutek wydarzeń związanych ze śmiercią Clementa Merica.

Jarosław Roś
Autor jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się w dziejami Francji i krajów francuskojęzycznych.

Dodaj komentarz