Skutki Brexitu

26 czerwca 2016
Queen-Brexit-Sun

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej nie będzie miało żadnego pozytywnego skutku. Przyczyny wyjścia tego państwa w UE nie były bowiem wyrazem żadnych pozytywnych tendencji.

Wielu polskich prawicowców i konserwatystów postrzega Brexit, jako wyraz triumfu idei prawicowych na Wyspach Brytyjskich. Widzi się w tym przejaw dążenia do uniezależnienia się dumnego, konserwatywnego i prorynkowego narodu od totalitarnych, centralistyczno-socjalistycznych tendencji Brukseli, za którą z kolei stoi Berlin i paryska masoneria. Nic bardziej mylnego.

Wielka Brytania to jeden z najbardziej moralnie zdegenerowanych krajów świata. Pod wieloma względami to właśnie Londyn nadawał w drugiej połowie XX wieku ton „rewolucji kulturalnej” na świecie, będąc pod wieloma względami wzorcem nawet dla USA. Pod wpływem dziewiętnastowiecznej obecności kolonialnej w Indiach naród Angielski, już wcześniej zdechrystianizowany przez rewolucje protestancką i postprotestancką (oświeceniową), stał się bezbronny wobec satanistycznej kultury wywodzącej się z metacywilizacji indyjskiej (hinduistyczny i buddyjski okultyzm). Jedyne, co u Brytyjczyków pozostało trwałe z pseudo-chrystianizmu protestanckiego, to – tląca się podskórnie po dziś dzień – nienawiść do katolicyzmu. Przejawia się ona zoologiczną wręcz fobią żywioną przez tamtejsze masy i elity dla takich narodów, jak Hiszpanie (kto przeczytał w życiu jakiekolwiek angielskie dzieło historyczne o tym kraju, ten wie o co mi chodzi), Polacy czy Irlandczycy. Ostatnią rzeczą, o jaką mogło więc w Brexicie chodzić Anglikom, to kwestie ochrony moralności przez prawodawstwem Brukseli.

Nie chodziło też o żadną narzucaną zza Kanału islamską imigrację. Brytania pod względem inżynierii polegającej na dezintegracji tradycyjnych europejskich społeczności jest w absolutnej awangardzie świata, od ponad pół wieku. Procesy te na Wyspach uruchomiono jeszcze na długo przed tym, jak zaistniały w Europie kontynentalnej. Anglia miała swojego czasu największe imperium kolonialne, po którego rozpadzie napłynęła do metropolii monstrualna rzesza obcych cywilizacyjnie imigrantów. Naciski ze strony jakiejś „Brukseli” nie były do niczego potrzebne.

Faktycznym powodem opuszczenia UE prze UK był sprzeciw wobec przyjazdu na Wyspy Europejczyków z krajów nowej UE, w tym przede wszystkim z Polski, jak i kompleks narodu imperialnego, który – we własnym mniemaniu – nadal jest sam światową potęgą, powiązaną w dodatku szczególnymi więzami ze swym zbuntowanym niegdyś „dzieckiem”, USA. Obie te postawy mają charakter irracjonalny.

 Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii jest początkiem końca tradycyjnej Europy i wyrazem staczania się Starego Kontynentu w otchłań chaosu, czego kresem może być np. wieszczony przez wielu wybuch III wojny światowej. Dla Wielkiej Brytanii najpewniejsze scenariusze, to:

– rozpad Wielkiej Brytanii: niepodległość Szkocji, być może także utrata Irlandii Północnej, która zjednoczy się z macierzą;

– dalsze pogłębianie się patologii społeczno-obyczajowych oraz dalszy wzrost frustracji angielskich mas, który będzie prowadził na Wyspach do coraz ostrzejszych konfliktów rasowo-religijnych, na których ucierpią najbardziej muzułmanie, ale oberwie się też Polakom, z których minimum część będzie musiała wrócić do Polski;

– w dalszej perspektywie dalszy kryzys gospodarczy na poziomie światowym, wywołany kryzysem w relacjach gospodarczych ze Starym Kontynentem, zwłaszcza z Niemcami i Francją; utrata przez londyńskie City swojego dotychczasowego znaczenia na rzecz Paryża i Frankfurtu nad Menem;

– ogromny spadek politycznej siły oddziaływania rozbitego i osłabionego Albionu w relacjach z USA, dla których głównym kluczowym basenem działań (o utrzymanie panowania nad światem) już od dawna nie jest Atlantyk, a Pacyfik;

Brexit to także początek końca UE w „duchu pruskim”, dalszy rozkład tradycyjnych państw wieloetnicznych z Zachodniej Europy (Belgia, Hiszpania) oraz triumf nacjonalizmów, bynajmniej nie przyjaznych Polsce. Wreszcie ogromny wzrost znaczenia Rosji, która zawiąże sojusze z USA (przeciw Chinom) i z Francją (przyszłe rządy Marine Le Pen). Efektem tego mogą być coraz bardziej brutalne posunięcia polityczne ze strony prusackich Niemiec, stojących przed groźbą załamania się całego, tak misternie dotąd realizowanego, projektu zdominowania Europy.

Nie wykluczony jest ogólny potężny kryzys gospodarczy na poziomie europejskim, który z kolei pogłębi strukturalny kryzys gospodarczy Chin, wywołując, jak już wspomniałem, światowy kryzys gospodarczy, i pchnie Kraj Środka do bardzo radykalnych posunięć geopolitycznych.

Dla polskiego podwórka na dzień dobry, oznacza to widmo spadku złotówki, a w konsekwencji problemy ze spłatą kredytów i niemożność dopięcia budżetu. Będzie to potężny cios dla polityki socjalnej obecnego rządu, a tym samym problem dla PiS z utrzymaniem się przy władzy w dłuższej perspektywie czasowej.

Mimo wszystko, należy się cieszyć z obecnego scenariusza. Oznacza on bowiem, na dłuższą metę, początek końca dominacji dzisiejszej „antycywilizacji”, która tak degeneruje ludzkość. Jak napisał kiedyś N. G. Davila, dzisiejszy świat jest tak zepsuty, że nie powinniśmy się obawiać, że nie upadnie. Właśnie na naszych oczach zaczyna on upadać.

Filip Bauman

Dodaj komentarz