Oblicza agresora

22 marca 2014
Oblicza agresora 
Paweł Zyzak

Śledząc amerykańskie kanały informacyjne można odnieść wrażenie, że w USA mówi się za szybko i za szybko blednie zainteresowanie teraźniejszością. Na różne sposoby można oceniać ten pęd czy pogoń za informacją, ale godzi się przyznać, że z tamtej perspektywy łatwiej pojąć w jakim punkcie historii jesteśmy.

Na kłopoty MFW

W sobotę moją uwagę przykuła dyskusja na kanale Fox News. W studiu telewizji gościł Robert Menendez, przewodniczący senackiej Komisji Spraw Zagranicznych. Menendez, potomek kubańskich emigrantów, zwykle znajduje wspólny język z republikańską mniejszością w Senacie. Jednak w sprawie, o której dyskutował tym razem z senatorem Bobem Corkerem, nie potrafił.

Rozmowa dotyczyła „pakietu pomocy” dla Ukrainy, czyli ustawy gwarantującej nowym jej władzom kredyt w wysokości 1 mld. dolarów oraz ustanawiającej sankcje dla rosyjskiego najeźdźcy. W takiej formule „pakiet” poparli zarówno demokraci, jak i republikanie. Izba Reprezentantów zadbała nawet o odpowiednie opakowanie, uchwalając niemal jednomyślnie rezolucję potępiająca władze na Kremlu.

W tym miejscu zaczęły się schody. Administracja Obamy postanowiła zmyślnie połączyć „pakiet” z… reformą tzw. „systemu kwotowego” Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW). Wspomniane „kwoty” przeliczane na „głosy” zapewniają USA przemożny wpływ na działalność pożyczkową funduszu. Jednak większość republikanów nie sympatyzuje z tego rodzaju „wpływami”. Nie podobają się im globalne instytucje, jak MFW, wyjęte spod społecznej kontroli, i podejmujące często decyzje nie licujące z interesami Amerykanów.

Obama od roku napierał na Kongres, by ten pozwolił mu przesunąć 63 mld. dolarów na główne konto MFW, wzmacniając tym samy potencjał funduszu. Zobowiązał do tego przed światem w 2010 r. na zjeździe G-20. Wykorzystując wrzenie na Ukrainie postanowił zaszachować, a raczej zaszantażować, republikanów, głośno domagających się twardej rozprawy z Putinem, i wymóc na nich swą „reformę”.

Neoliberałowie

Manendez przekonywał widzów FOX News, że „reforma MFW, jeśli chce się pomóc Ukrainie, jest konieczna”. Wtórował mu Departament Skarbu zapewniając, że „podkreśli [ona] solidarność międzynarodowego wsparcia” dla Kijowa. Nie o solidarność tu jednak chodzi, a o długofalowy interes. Ukrainie, dzięki „reformie”, będzie mogła zapożyczyć się o 60% więcej, niż obecnie.

Rada Zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego (fot.Wikimedia Commons)

Rada Zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego (fot.Wikimedia Commons)

Można sobie wyobrazić, jaką stworzy to możność pośredniego i bezpośredniego „reformowania” ukraińskich finansów, służby zdrowia, obronności, itd. Można, albowiem pokutują wciąż przykłady ratowanych przez IMF komunistycznej Rumunii czy świeższy, Argentyny oraz słowa Jesepha Stiglitza, laureata Nagrody Nobla i byłego wiceszefa Banku Światowego, mówiącego o niepokojącym dogmatyzmie środowisk skupionych wokół funduszu.

Ich to dokonania, , tzw. „neoliberałów”, sprawiły, że super-prawicowy Orban i super-lewicowy Janukowycz woleli zwiać w objęcia kredytowe nieobliczalnej Rosji, niż upajać się waszyngtońskimi pieleszami.

Sygnatariusze

Kiedy nad Ukrainą począł krążyć rodzaj ptaka, znany z mitu o Prometeuszu, w USA na republikanów spadła medialna nawałnica. Skrytykowano ich za nielitościwe spowalnianie „pakiet pomocy” dla Ukrainy. Nadszedł czas na nacisk ze strony potężniejszych ośrodków wpływu. Zebrał się tzw. „Business Roundtable”, skupiający szefów największych amerykańskich firm, który poparł projekt „reformy” IMF i wezwał republikanów do jego poparcia.

Z kolei na ręce przywódców partii kongresowych trafił list, podpisany przez czołowe „autorytety” polityczne i finansowe. Z nazwisk sygnatariuszy trzeba wymienić Henry’ego Kissingera, Zbigniewa Brzezińskiego oraz Jamesa Bakera, byłego sekretarza stanu, współautora transformacji ustrojowej m. in. w Polsce, w czasach, gdy kolejny sygnatariusz listu, Larry Summers, potem Sekretarz Skarbu, wspierał w krajach byłego „bloku” implementację założeń „neoliberalnej” tzw. „terapii szokowej”.

Wspomnieć trzeba jeszcze dwóch nobliwych sygnatariuszy, ponieważ współautorów kryzysu finansowego z roku 2008, Hanka Paulsona, ówczesnego Sekretarza Skarbu, który spowodował rzeczony kryzys godząc się na upadek banku Lehman Brothers oraz jego następny Tima Geithnera, przedtem prezesa najważniejszego, bo nowojorskiego Banku Rezerw Federalnych.

Autorzy listu wspólnie zareklamowali MFW, jako „zasadnicze narzędzie zabiegania o interesy USA”. W sukurs przyszedł im John McCain, mimo swego antykomunizmu znajdujący się jednak na lewym skrzydle Partii Republikańskiej. Zarzucił kolegom ze swojej drużyny, że nie mają prawa mienić się „reaganitami”. Ronald Reagan natychmiast odpowiedziałby na rosyjską agresję…

Czy aby na pewno odpowiedziłby? Korci mnie, by przypomnieć McCainowi historię przełomu 1980 i 1981 r., opanuję się jednak, schłodzę czoło i przejdę do konkluzji. Ważniejsze od tego co dzieje się w zmęczonej głowie Putina, jest to, jak ukraińskie władze poradzą sobie z międzynarodową „pomocą” oraz kto, i na jakich warunkach będzie im tejże w przyszłości udzielał. A jeszcze ważniejsze, jak będzie wyglądał układ geopolityczny za dwa lata, kiedy Obama, polityk, pod którego nosem w Rosji wyrosły poststalinowskie elity, odejdzie. Moskwa jest i była silna słabością vide bezmyślnością Zachodu.

Paweł Zyzak
Autor jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz doktorantem na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje się dziejami USA oraz Wielkiej Brytanii.

(Artykuł ukazał się w „Gazecie Obywatelskiej” z 21.03.2014 r.)

Dodaj komentarz