Neoimperialna polityka Rosji względem Ukrainy

19 stycznia 2014
Wiktor Janukowycz i Władimir Putin. Fot. www.president.gov.ua

Wszczęta latem 2013 r. przez Federację Rosyjską swoista wojna celna z Ukrainą jest przejawem neoimperialnej polityki, która ma doprowadzić do restytucji rosyjskiej supremacji nad terenami byłego ZSRS, a zapewne również nad jego satelitami, takimi jak Polska. Warto w związku z tym przyjrzeć się jakich narzędzi używa Rosja do osiągnięcia tego celu, a także przedstawić czynniki, które sprawiają, że Ukraina zajmuje kluczowe miejsce w procesie odbudowy imperium.

Ukraina po rozpadzie ZSRS stała się drugim co do wielkości państwem Europy z piątym potencjałem demograficznym. W jej granicach znalazła się liczna mniejszość rosyjska, a terytorium obejmuje również Krym, przyłączony do republiki dopiero przez Nikitę Chruszczowa, który nigdy wcześniej nie był traktowany jako część ziem ukraińskich. Na półwyspie znajduje się kluczowa dla rosyjskiej pozycji na Morzu Czarnym baza floty wojennej w Sewastopolu. W ramach ZSRS Republika Ukraińska była najważniejszą po rosyjskiej. Osiągała wysokość produkcji czterokrotnie przewyższającą wytwórczość innych republik, co wynikało z usytuowania tam znacznej części sowieckiego przemysłu. Ponadto ukraińskie czarnoziemy stanowiły o urodzajnych plonach w rolnictwie i to ich występowanie miało wpływ na określenie Ukrainy jako spichlerza Rosji. Nie bez znaczenia dla stosunku Rosjan do Ukrainy i Ukraińców jest zakorzenione głęboko w ich mentalności przeświadczenie o braterstwie obu narodów, a nawet o tym, że Ukraińcy odrębnym narodem nie są, lecz jako „małorosjanie” stanowią boczną gałąź narodu rosyjskiego. W opinii Zbigniewa Brzezińskiego, powierzchnia Ukrainy, jej potencjał demograficzny i przemysłowy powodują, że kontrola nad nią bądź jej brak decyduje o charakterze i sile Rosji. Twierdzi on, że bez Ukrainy Rosja nie może być imperium eurazjatyckim, a jedynie azjatyckim. Tym samym Ukraina jest jej oknem na Europę i przyczółkiem do zdobywania dalszych wpływów na zachodzie.

Okno za Zachód

Jeśli wziąć pod uwagę wzrost potęgi Chin na Dalekim Wschodzie oraz Turcji na południu, tylko kierunek zachodni stwarza dla Rosji szansę osiągania realnych sukcesów geopolitycznych. Bez podporządkowania sobie Ukrainy ekspansja na tym kierunku nie będzie możliwa. Tymczasem wydaje się ona być nieodzowna, gdyż rezygnacja z poszerzania wpływów i elementów zimnowojennej retoryki zachwiałaby fundamentem funkcjonowania obecnej władzy, która podobnie jak przywódcy ZSRS, stara się biednemu społeczeństwu osłodzić los wizją przynależności do potężnego i wpływowego państwa.

W związku z powyższymi faktami nie można się dziwić, że już na początku lat 90-tych rosyjscy politycy przedstawiali powstanie niepodległej Ukrainy jako katastrofę, zaś media kreowały opinię, jakoby niezależna od Rosji Ukraina miała być wymysłem garstki elit, wprowadzonym wbrew woli „mas pracujących”. Wraz z upływem lat i przejęciem władzy przez ekipę kierowaną przez Władimira Putina, tego typu wypowiedzi zaczęły się mnożyć. Sam Putin w kwietniu 2008 r. na posiedzeniu Rady NATO-Rosja, dał wyraźnie do zrozumienia, że nie akceptuje stanu, w którym Ukraina jest niepodległym państwem. Zwracając się wówczas do George’a W. Busha stwierdził, że Ukraina „nie jest nawet państwem”. W bardziej rozbudowanej formie podejście rządzących elit do Ukrainy wyraził doradca Kremla i deputowany putinowskiej Jednej Rosji, Siergiej Markow: „Amerykańskie pomysły są zupełnie szalone – oni chcą, żeby rosyjskie wpływy ograniczyły się do terytorium Rosji. Ale czy można czegoś takiego oczekiwać od wielkiego mocarstwa? Rosja nim jest i nie będziemy zamykać się w swoich granicach. A USA odmawia nam prawa nie tylko do statusu supermocarstwa, ale nawet mocarstwa. To już czyste szaleństwo. Jak można w ogóle wpaść na pomysł, żeby Ukraińcy, którzy żyją z nami od tysiąca lat (Kijów był w końcu pierwszą stolicą Rusi) byli nie naszymi przyjaciółmi, lecz wrogami. I jeszcze próbować zrobić z Ukrainy kolonię Waszyngtonu…”.

Pro-zachodnia rewolucja

Umocnienie się reżimu Putina przyniosło całą gamę działań mających ograniczyć suwerenność Ukrainy. Ogromnej szansy na ponowne uzależnienie, Rosja upatrywała w wyborach prezydenckich 2004 r. Uznała je za swoisty plebiscyt o to, czy Ukraina ma być prorosyjska czy prozachodnia. Kandydatem, którego zdecydowano się poprzeć był Wiktor Janukowycz. W jego zwycięstwie miały pomóc liczne zabiegi. Po pierwsze udział rosyjskich ekspertów i politycznych technologów, kreujących wizerunek Janukowycza w trakcie kampanii wyborczej, po drugie stwarzanie pozorów możliwości ekonomicznych i politycznych ustępstw ze strony Rosji. Widoczne był także dyskredytowanie głównego przeciwnika, jakim był Wiktor Juszczenko, oraz wsparcie finansowe, które niektórzy eksperci szacują na 300 mln. USD. Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej podjęto próbę otrucia dioksynami Juszczenki. Gdy badania opinii społecznej pokazały, że wszystkie wymienione działania nie zagwarantowały pewnego zwycięstwa Janukowycza, w kampanię postanowił włączyć się sam Putin. W tygodniu poprzedzającym pierwszą rundę głosowania, cztery dni spędził na promowaniu swojego kandydata. Ostatecznie zwycięzcą w II turze wyborów ogłoszono Janukowycza. Kiedy jednak na jaw wyszły liczne fałszerstwa wyborcze, nastąpił wybuch niezadowolenia społecznego, który został określony jako „pomarańczowa rewolucja”.

Kolejne lata, w których władzę sprawowali politycy wywodzący się z obozu „pomarańczowej rewolucji”, obfitowały w liczne działania skierowane przeciw nim. Szczególnie często Rosja wykorzystywała swój monopol na dostawę surowców energetycznych – gazu i ropy. Oskarżanie Ukrainy o kradzież gazu, przerywanie jego dopływu, czy zawieranie wyłącznie krótkoterminowych kontraktów na jego dostawę miały destabilizować Ukrainę i dezawuować jej „porewolucyjne” kierownictwo w oczach Zachodu.

Upadek rewolucji

Koniunktura na realizację rosyjskich interesów na Ukrainie nastąpiła wraz z wygraną w wyborach prezydenckich w 2010 r. Wiktora Janukowycza, który jednocześnie miał wsparcie posiadającej większość w parlamencie Partii Regionów. W pierwszym okresie jego rządów podjęto kilka istotnych dla Rosji decyzji. Przede wszystkim w kwietniu 2010 r. przedłużono okres stacjonowania na Krymie Floty Czarnomorskiej o 25 lat z możliwością wydłużenia go o kolejne 5 lat. Wcześniejsza umowa przewidywała obecność rosyjskiej armady do 2017 r. Sprawa ta była przyczyną bójki w ukraińskim parlamencie i zamieszek w Kijowie. Nie wywołała jednak tak wielkiej fali protestów jak wybory prezydenckie 2004 r., dlatego decyzja pozostała w mocy. Wkrótce po przyjęciu korzystnego dla Rosji rozwiązania pojawiły się głosy, że Flota Czarnomorska nie opuści Krymu również po 2042 r. Były dowódca Floty adm. Igor Kasatonow wiosną 2011 r. w wywiadzie dla ukraińskiego tygodnika „Ekspert”, oznajmił, że nie opuści ona nigdy swojej bazy w Sewastopolu. Dodał przy tym, że jeśli którykolwiek z rosyjskich przywódców odważy się wyprowadzić rosyjskie okręty z Krymu, to skończy się to dla niego utratą władzy.

Kolejną istotną decyzją Janukowycza była rezygnacja z dążenia do członkostwa w NATO. Widmo przynależności Ukrainy do sojuszu we wcześniejszych latach spędzało sen z powiek rosyjskim strategom i decydentom. W lipcu 2010 r. parlament przyjął koncepcję tzw. pozablokowości, rozumianą jako obrona interesów narodowych bez uczestnictwa w jakichkolwiek sojuszach wojskowych. Ukraina nastawiła się na aktywną współpracę zarówno z NATO jak i Rosją, starając się zachować równy dystans wobec nich.

Innym ważnym krokiem zwiększającym wpływy rosyjskie na Ukrainie jest uchwalona w lipcu 2012 r. ustawa o zasadach językowych państwa. Umożliwia ona równouprawnienie wybranego języka jako języka urzędowego władz publicznych i samorządowych w tych regionach państwa, w których co najmniej 10% mieszkańców wyrazi taką wolę w formie petycji. W praktyce przepis ten pozwoli na nadawanie językowi rosyjskiemu prawa równoległego języka urzędowego w większości regionów Ukrainy. Warto przy tym dodać, że ustawę uchwalono w szybkim tempie z pogwałceniem regulaminu parlamentu, w sytuacji, w której liczba głosujących była niższa od wymaganej większości.

Suwerenność według Janukowycza

Pomimo wymienionych posunięć Janukowycz przejawia pewną asertywność w obronie ukraińskiej suwerenności, a zapewne i osobistych interesów ekonomicznych. Jednym z kolejnych projektów Kremla mających związać Ukrainę z Rosją jest Unia Celna, obecnie obejmująca Rosję, Białoruś i Kazachstan. Zamiast jednak podążać kursem wytyczonym przez Rosję, Janukowycz nie rezygnuje z aspiracji przystąpienia do Unii Europejskiej. W związku z tym wspomnianą na początku „wojnę celną” należy postrzegać jako formę szantażu, mającego odwieść Ukrainę od prozachodniego kursu i przeszkodzić ewentualnemu podpisaniu umowy stowarzyszeniowej na listopadowym szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie.

Kolejnym polem, na którym Rosja zawodzi się na Janukowyczu jest zagadnienie surowcowe. Rosja wyraża zgodę na renegocjację niekorzystnego dla Ukrainy kontraktu gazowego z 2009 r. tylko pod warunkiem przejęcia kontroli nad ukraińskimi gazociągami oraz włączenia się w proces reintegracji obszaru postsowieckiego. W związku z tym, Janukowycz na początku 2012 r. wyznaczył nowe strategiczne cele z zakresu energetyki, mające zmniejszyć uzależnienie od importu z Rosji. W jego opinii państwo powinno dążyć do większej eksploatacji własnych zasobów gazu, do zastąpienia ukraińskim węglem gazu jako surowca dla energetyki oraz do dywersyfikacji importu gazu.

W kontekście wymienionych posunięć rodzi się pytanie – skąd u dotychczasowego rosyjskiego faworyta, którego swego czasu Julia Tymoszenko określiła jako „ideologicznego spadkobiercę Małorusi”, taki opór przed dalszym zbliżeniem z Rosją i działania mające obronić suwerenność Ukrainy. Trudno odgadnąć w jakim stopniu taka postawa wynika z patriotyzmu. Pewnym jest natomiast to, że do obrony suwerenności popychają Janukowycza liczni ukraińscy oligarchowie, z którymi jest blisko powiązany. Zależność od Rosji nie leży w ich interesie, może bowiem wiązać się z losem ich rosyjskich odpowiedników, którzy w putinowskiej Rosji zostali podporządkowani Kremlowi. Ci zaś, którzy chcieli pozostać niezależni, albo wyemigrowali albo spotkały ich represje, tak jak najbogatszego niegdyś człowieka w kraju Michaiła Chodorkowskiego. Inaczej sytuacja wygląda na Ukrainie, gdzie oligarchowie podzielili się wpływami na poszczególne gałęzie gospodarki, a także w pewnym sensie współodpowiedzialnością za państwo.

Stronnictwo prorosyjskie

Opór ze strony Janukowycza sprawił, że Rosja znalazła nowego człowieka, którego traktuje jako partnera do przeprowadzenia reintegracji obu państw. Jest nim były szef administracji prezydenta Leonida Kuczmy – Wiktor Medwedczuk. Medwedczuk oficjalnie popiera przystąpienie Ukrainy do Unii Celnej, domaga się nadania językowi rosyjskiemu statusu oficjalnego języka państwowego i jest blisko powiązany z Putinem, który jest ojcem chrzestnym jego córki. O tym, że Rosja stawia teraz na niego, a nie na Janukowycza, mogą świadczyć niedawne obchody 1025 rocznicy chrztu Rusi, przy okazji których Putin na rozmowę z Janukowyczem przeznaczył 15 minut, zaś z Medwedczukiem rozmawiał półtorej godziny i wziął udział w zorganizowanym przez niego „okrągłym stole”.

Wydarzenia ostatnich kilku miesięcy wskazują, że mimo pesymistycznych prognoz związanych z przejęciem władzy przez Janukowycza i Partię Regionów, obóz ten nie doprowadził do utraty suwerenności przez Ukrainę. Choć naciski ze strony Rosji są coraz silniejsze, Ukraina wciąż posiada pewne pole manewru. Stawka w tej grze jest ogromna, nie tylko z punktu widzenia Ukrainy, ale – jak wskazano wyżej – także z punktu widzenia Europy Środkowo-Wschodniej, a nawet całej Eurazji. Pytanie tylko, czy znajdzie się ktoś kto rozumie doniosłość zachodzących wydarzeń i będzie w stanie realnie wesprzeć Ukrainę w jej zapasach z Rosją. Odpowiedzi powinno się oczekiwać przede wszystkim od liderów państw Europy Środkowo-Wschodniej, gdyż to one są następnymi celami na drodze neoimperializmu rosyjskiego.

Marcin Nowak

Dodaj komentarz

One thought on “Neoimperialna polityka Rosji względem Ukrainy

  1. Pingback: Potencjał obronny Ukrainy | Historia i Dyplomacja