Muzułmanie zdobywają władzę w USA

26 grudnia 2015
Źródło: csmonitor.com

Niewielka amerykańska miejscowość o nazwie Hamtramck, położona w stanie Michigan, to dawny bastion polskości. Przed dekadami w 90% zamieszkiwali ją nasi rodacy. Nie przypadkowo więc to tutaj w kwietniu 1989 r. prezydent George H. W. Bush przedstawił swój „pakiet pomocowy” dla Polski, gotującej się do pierwszych, częściowo wolnych wyborów po 1939 r. „Pakiet”, który potem zyskał miano „mini-Planu Marshalla”, niesławnej operacji pozorowanego zabezpieczenia socjalnego „terapii szokowej” Jeffrey’a Sachsa.

Ale wracając do współczesności. Hamtramck liczy dziś ok. 24 tys. mieszkańców. Polacy stanowią w nim dalej większość, ale rzędu ok. 12%. Miastem wciąż rządzi „polski” burmistrz, Karen Majewski, ale najliczniejszą grupą są w nim Arabowie, ok. 24%, w większości Jemeńczycy. Ludność wywodząca się z Bangladeszu to kolejne aż 15%. Wielu jest też Boszniaków. W mieście mieszkają więc katolicy, muzułmanie, hindusi, buddyści, bezwyznaniowi i inni. 19% ludności Hamtramck jest czarna, biali to głównie Polacy, rodziny irlandzkie i niemieckie.

Hamtramck zasłynęło pierwszą w USA radą miejską, w której większość uzyskali muzułmanie. Jest to test dla całej Ameryki. To też test dla muzułmanów z Hamtrack. Jeśli czterech radnych tej wspólnoty choć napomknie o możliwości wprowadzenia szariatu, będą mieli przeciwko sobie całą Amerykę. Już teraz w kraju ostro debatuje się nad postulatami Donalda Trumpa, czasowego zawieszenia migracji muzułmanów do USA. Główny obecnie rywal Trumpa, Ted Cruz, proponuje nałożenie takiej blokady na ludność krajów, w których panoszą się bojówki ISIS i Al-Kaidy: Afganistan, Irak, Syrię, Libię i być może Pakistan.

Jedyne mniejszości, które są mniej skłonne do popadania w nędzę w USA, obok białych Amerykanów, to Kanadyjczycy, Polacy, Brytyjczycy, Niemcy, Hindusi i Filipińczycy. Jeden z absurdów amerykańskiej polityki migracyjnej polega na tym, że preferencje działają na korzyść krajów „trzeciego świata”. To spadek po rządach Demokratów, ale upokarzające procedury wizowe względem Polaków to osobliwa zaszłość z czasów komunizmu, jak gdyby ten nigdy w Polsce nie upadł. Polska i Niemcy nie są nawet w pierwszej dziesiątce państw, które „dostarczają” imigrantów, zaś Kanada i Wielka Brytanie, łącznie “wysyłają” ich mniej niż Meksyk.

Burmistrz Majewska mówi w wywiadzie dla „The Washington Post” o pewnych obawach polskiej wspólnoty:

„Panuje u nas silne poczucie, że muzułmanie są inni. Chodzi o kulturę i to, jakim Hamtramck będzie w przyszłości miejscem. Obecny jest bez wątpienia strach, i do pewnego stopnia, ja go też odczuwam”.

Chester Kasprzak, właściciel lokalnej apteki, stwierdził, że wielu

„obawia się terroryzmu, ale w Hamtramck czuję się zupełnie bezpieczny, nie czuję w ogóle strachu”.

Wielką zaletą takiego odsetka muzułmanów jest praktyczne wymarcie burd po spożyciu alkoholu w Hamtramck. Muzułmanie, przynajmniej w teorii, go nie spożywają. Wiadomo, Polacy odwrotnie. Pewne rzeczy odeszły bezpowrotnie, a specjaliści mówią o „szoku kulturowym”. Z drugiej strony nie zanosi się na gospodarczy boom.

Paweł Zyzak

Dodaj komentarz