Miasto kobiet

20 stycznia 2014
fot. Tristan Nitot (2005), źródło: wikipedia.org

W marcu 2014 francuską stolicę czekają wybory mera – ale już dziś paryżanie mogą być pewni jednego: a mianowicie, że parafrazując powiedzenie Asterixa „o ile niebo nie zawali im się na głowy”, wybiorą na to stanowisko pierwszą w historii Paryża kobietę. Ostateczna walka zostanie stoczona pomiędzy reprezentantką Partii Socjalistycznej – Anne Hidalgo, a przedstawicielką centro-prawicowego UMP Nathalie Kosciusko-Morizet, które deklasują pozostałych kandydatów, dzieląc w sondażach pomiędzy siebie ponad 70% głosów.

W tym momencie badania opinii publicznej dają obu kandydatkom remis w pierwszej turze i przewidują nieznaczne zwycięstwo Hidalgo w drugiej, choć w ostatnich miesiącach można zauważyć lekką tendencję wzrostową dla Kosciusko-Morizet i spadek popularności kandydatki lewicy. Jednak wobec prognozowanej, zaledwie kilkuprocentowej, różnicy pomiędzy zwyciężczynią a przegraną można założyć, że losy starcia będą się ważyć do ostatniej chwili.

Cele dalekosiężne

Dla obu kandydatek, zdobycie fotela mera stolicy Francji może być przepustką do pierwszego szeregu francuskiej polityki, choć każda z nich zmierza do tego celu z zupełnie innej strony.

Anna Hidalgo ma za sobą karierę polityczną w paryskim samorządzie, jest jedną z najbliższych współpracowniczek obecnego mera Bertranda Delanoe, jednak do tej pory nie pełniła żadnej roli w polityce ogólnokrajowej. Stanowisko mera nie musi być dla niej trampoliną do dalszej kariery, ale może pozostać jedynie zwieńczeniem drogi, jaką przebyła do tej pory. Zatem nawet po ewentualnej przegranej będzie mogła powtórzyć za Elżbietą Gelert: „nie przegrałam, tylko nie zwyciężyłam” – i niewątpliwie będzie to nawet bliższe prawdy.

Nathalie Kosciusko-Morizet (polskość nazwiska jest bezsporna, choć faktyczne pokrewieństwo z Naczelnikiem budzi już wątpliwości niektórych badaczy i publicystów) znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Ma już za sobą doświadczenie polityki ogólnopaństwowej, a nawet stanowiska rządowe (ministra ochrony środowiska i sekretarza stanu ds. informatyzacji), choć w „drużynie” Sarkozy’ego stała raczej w drugim szeregu. Przyćmiewała ją wtedy przede wszystkim „polityczna faworyta” prezydenta Francji – Rachida Dati.

Nad tą ostatnią Kosciusko-Morizet odniosła już zwycięstwo bez walki, gdy Dati (początkowo również deklarująca chęć startu na stanowisko mera Paryża) ogłosiła w kwietniu tego roku, że rezygnuje z tych planów. Dla Kosciusko-Morizet zdobycie w wieku 40 lat urzędu mera stolicy Francji byłoby ukoronowaniem dotychczasowych sukcesów i niepowtarzalną szansą na powtórzenie drogi Jacquesa Chiraca, który z krzesła mera przesiadał się kolejno na fotele premiera i prezydenta Republiki. Poniesiona porażka może z kolei zwichnąć jej karierę, bez gwarancji pojawienia się „drugiej szansy” na wejście do pierwszej ligi francuskich przywódców.

Perspektywa

Najbliższe pół roku pokaże, która z tych dwóch kobiet będzie miała szansę pokierować chyba najbardziej znanym z europejskich miast i jaki sposób rozwiązania jego licznych problemów wybierze. Nieco dłużej będziemy musieli poczekać na rozstrzygnięcie, czy na naszych oczach narodzi się nowa gwiazda francuskiej i europejskiej polityki, czy też nowa mer stolicy Francji pozostanie postacią „jedynie” paryskiego formatu.

Jarosław Roś
Autor jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Interesuje się w dziejami Francji i krajów francuskojęzycznych.

Dodaj komentarz