Kto się smuci w Rosji i dlaczego

9 marca 2021

Przed tygodniem Departament Stanu USA, powołując się na zapisy ustawy Chemical and Biological Weapons Control and Warfare Elimination Act z 1991 r., poinformował o nałożeniu na Rosję kolejnych sankcji, jako reakcję na użycie środka nowiczok podczas próby otrucia Aleksieja Nawalnego. Jednocześnie Amerykanie rozszerzyli sankcje nałożone, na mocy tej samej ustawy, po próbie zabójstwa Skripalów w 2018 r. Sankcjami objęto konkretne podmioty i osoby. Wstrzymano środki pomocowe dla Rosji, poza pomocą humanitarną, wprowadzono zakaz handlu bronią, sprzedaży kredytów i dóbr wrażliwych z perspektywy bezpieczeństwa narodowego z Rosją. Wyłączono wszakże spod sankcji np. części produkowane na potrzeby lotnictwa cywilnego czy też produkty znajdujące się w obrocie między zagranicznymi koncernami na terenie Rosji. W kremlowskich mediach państwowych zapanowały minorowe nastroje.    

Są one swoistą kalką nastrojów panujących na samym Kremlu, a to wskutek silnej symbiozy w jakiej znajdują się władze i owe media. Sankcje nowej administracji były pierwszym tak mocnym, a zarazem skumulowanym ciosem wymierzonym w reżim od dawna. Gospodarz wtorkowego programu Wieczór z Władimirem Sołowjowem pytał retorycznie: „Dlaczego Ameryka uważa, że jesteśmy zainteresowani zmianą lub naprawą relacji z nimi”. „Co każe im sądzić, że jesteśmy zainteresowani resetem?” – kontynuował. Sołowjow i jemu podobni prezenterzy w ostatnim czasie wyjątkowo często podkreślali, że Rosja jest w stanie „nowej zimnej wojny” z USA. Przepowiadali w związku z tym istotne przesilenia w państwach, w których federacja zaangażowana jest politycznie i wojskowo, szczególnie na Ukrainie.

W lutym Władimir Putin wziął udział w wideokonferencji z szefami największych mediów. Takie spotkania z przedstawicielami mediów, hierarchów czy NGO-sów należą do krajobrazu wyrażającego specyfikę reżimu.  Konferencja odbywała się za zamkniętymi drzwiami. Szefowa Russia Today, Margarita Simonjan, dopiero co powróciła z terenów okupowanej przez rosyjskie wojska  Ukrainy. Podróż natchnęła ją do publicznych enuncjacji o potrzebie aneksji Donbasu. Po konferencji z Putinem pochwaliła się, że prezydent obiecał jej, że: „nigdy nie porzucimy Donbasu. Nigdy”. Ameryka była jednym z głównych wątków tej swoistej narady, ale „caryca propagandy”, jak bywa nazywana Simonjan, nie zdradziła nic więcej.

Reżimowi dziennikarze i eksperci przekonują siebie nawzajem, że USA zawsze będą wrogiem Ameryki. Nie wypada im inaczej, skoro polityka zagraniczna państwa została ustawiona na kurs kolizyjny z demokratycznym Zachodem. Gość Wieczoru z Władimirem Sołowjowem, Semion Bagdasarov, poseł do rosyjskiej Dumy Państwowej, dyrektor moskiewskiego Centrum Badań Środkowego Wschodu i Azji Centralnej, po raz kolejny wygłosił swe wojenne orędzie: „Prowadzi się z nami wojnę. Nazwijmy rzeczy po imieniu. To są nasi wrogowie. Chcą nas zniszczyć!”.

Olga Skabeeva, współprowadząca program 60 minut, gorzko skomentowała powracającą koordynację w działaniach USA i jego europejskich sojuszników – czy jak ją określiła – „jedność nieznaną za Trumpa”. Występujący na antenie Russia-1 Andriej Sidorov, dziekan moskiewskiego uniwersytetu im. Łomonosowa pokrzepiał się nadzieją, że były już prezydent „zapisze się w umysłach sojuszników USA jako przykład tego, jako traktowani mogą być przez kolejną administrację. Zawsze będą o tym pamiętać”. Sidorov wdał się w rozważania nad „trzecią fazą zimnej wojny”, do której zaliczył ingerencje w wybory, m. in. spodziewaną w najbliższym czasie amerykańską w rosyjskie i skuteczną rosyjską (łza się w oku kręci) w amerykańskie w 2016 r.

Reżimowi eksperci obawiają się kolejnej fali sankcji, zapowiadanych już przez amerykańskich urzędników. Będzie to odpowiedź za ostatni ataki cybernetyczne na instytucje publiczne w USA, tzw. „Solar Wind attack”. Straty są wciąż przez Amerykanów szacowane. Stać za atakiem mieli Rosjanie, ale włączyły się weń i inne reżimy rozbójnicze, m. in. Chiny. Alexei Naumov, dziennikarz i ekspert w Rosyjskiej Radzie Spraw Międzynarodowych, podzielił się w 60 minut swymi obawami: „Śmialiśmy się z Amerykanów, jak łatwo ich systemy zostały zhakowane, być może przez naszych hakerów. Ale Amerykanie mają silne cyberwojska, ofensywne cyberwojska. Mogą być dla na groźni”. Naumov to dyżurny zły prorok. W przeszłości studził głowy kolegów-apologetów potęgi Kremla, tłumacząc, że publikacja raportu Roberta Muellera na temat ingerencji Kremla w wybory Amerykańskie to nie takie do końca dobre wiści.

Jego rozmówczyni, Skabeeva spróbowała jego i swoich widzów uspokoić, rzucając: “W tym samym czasie, my wybraliśmy im prezydenta, a oni nie potrafili wybrać naszego, więc pytanie, które cyberwojska są silniejsze pozostaje otwarte”. Skabeeva postanowiła się jeszcze upewnić, że ma racje i zwróciła się do Marii Zacharowej, rzecznika prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pytając, czy Rosja jest gotowa, by odpowiedzieć na amerykańskie sankcje. Zacharowa uśmiechnęła się w kremlowskim stylu: „Będzie odpowiedź. Proszę się o to nie martwić”. Opinia publiczna odetchnęła.

Paweł Zyzak

Dodaj komentarz