Komitet Kontroli Demokracji

16 stycznia 2016
Źródło: www.radiobielsko.pl

Chciałoby się napisać cos nie o Polsce, ale na razie nie wychodzi. Ze wszystkich stron artykuły zdjęcia, dyskusje, zaniepokojeni znajomi (nie wszyscy, choć humor u wszystkich nie najlepszy). Nie-Polacy, mało zwykle Polską się interesujący, pytają o co chodzi, skąd ten nagły szum medialny i należy im odpowiadac jak najkrócej i jak najtreściwiej zarazem. Co wcale nie jest łatwe. Bardzo trudno o analogie z innymi krajami, bo poza dużo powolniejszą kampanią przeciwko FIDESZOwi i Victotowi Orbanowi na Węgrzech, w którą nie zaangażowała się taka ilość mediów, trudno znaleźć taki poziom jadu i histerii „w obronie zagrożonej demokracji”.

Duże odłamy prasy amerykańskiej i brytyjskiej broniły zdobyczy komunistycznej rewolucji październikowej jeszcze przez pół wieku, z krótkimi przerwami. Gdyby nie (świetny) film Costa-Gavrasa „Z” nikt by nie czuł takiego gniewu do pułkowników greckich. Mao i Ho Szi Minh są ciągle dla wielu bohaterami, nie mówiąc już o Fidelu Castro i Che Guevara. Może tylko przewrót stanu w Chile, w czasie którego zginął prezydent Salvatore Allende, wywołał rezonans w świecie, porównywalny do reakcji na wolne wybory prezydenta i premiera w Polsce.

A propos samych wyborów. Jakiś czas temu w Polsce powstał Ruch Kontroli Wyborów – RKW. Potem (oczywiście) rozbił się na dwie części, z których jedna przyjęła nazwę Ruch Kontroli Wyborów-Ruch Kontroli Władzy (RKW-RKW?) Jeden złożył chyba przysięgę na Jasnej Górze, drugi chyba nie, ale raczej nie o siłę wiary chodziło. RKW pojedyncze zawiesiło już chyba działalność, choć z jednego z ich adresów dostałam dłuższy artykuł, po angielsku, w obronie obecnego rządu i Polski pod obecnymi (i poprzednimi) rządami. Po cytacie z Juliusza Cezara (dyktator mimo wszystko) autor pisał: „Polacy wybrali Żyda prezydentem, Aleksandra Kwaśniewskiego i jeszcze jednego Ministrem Spraw Zagranicznych Bronisława Geremka. Niemniej dziennikarz Zacharia z CNN mówi, że Polska jest antysemicka”. Na szczęście artykuł nie trafił do szerszych anglojęzycznych rzesz i nikt nie spytał mnie czy Kwaśniewski jest Żydem. Musiałabym chyba odpowiedzieć, że o tym, że lubi dobrze wypić każdy wie, a o tym, że jest Żydem, przeczytałam raz na ścianie domu na Czerniakowskiej (koło Sowy i Przyjaciół?)

O RKW-RKW szukałam informacji, bo właśnie oni, jako sympatyzujący z PiSem, mogli by zacząć kontrolować władzę i ich informacje mogłyby być – gdyby zechcieli – bardziej wiarygodne niż wiadomości GW. Gdyby zechcieli. Jestem zepsuta przez różne amerykańskie NGO, które czujnie patrzą na ręce każdej władzy i składają wiarygodne sprawozdania. Władzy, jak wiemy, trzeba patrzeć na ręce i jeżeli rzeczywiście większość obywateli ma już dość korupcji, nepotyzmu i zastoju partyjnego na prowincji, to ktoś powinien pomóc nowej władzy i skłaniać ją do transparentnego rozliczania się ze swoich kroków i nominacji. Życzliwie ale stanowczo. Mam rzeczywiście obsesję na temat konkursów. Tylko one mogą wyłaniać właściwe osoby na właściwe stanowiska i tylko konkursy (nie fałszowane oczywiście) mogą wzbudzić zaufanie obywateli do władz. I tylko konkursy mogą wyrugować najdotkliwszą pozostałość po komunizmie – nomenklaturę – czyli mianowicie wedle klucza partyjnego.

Z drugiej strony sceny politycznej znajduje się KOD, który próbował porównywać się do KOR-u. Jest kilka różnic. KOR bronił konkretnych obiektów, ludzi, robotników, którzy mieli imiona i nazwiska i byli prześladowani. W tym była siła KOR-u, że z poziomu abstrakcji zszedł do poziomu konkretu. KOD szybuje już nie tylko w abstrakcji, ale i w absurdzie. Na jednym z wieców KOD-u pojawił się napis „Stalin i Dzierżyński lepsi niż Kaczyński”. Nawet Seweryn Blumsztajn czy Jacek Żakowski nie mogą w to wierzyć. Mogła w to wierzyć profesor prawa Monika Płatek, nauczycielka przyszłych pokoleń prawników, ale nie oni. Są kraje w których negacja Holocaustu jest nielegalna. Może by w Polsce wprowadzić kary za negacje niszczącej siły komunizmu?

Inną różnicą między KORem i KODem jest to, że KOR – po cichu i niewidocznie zakładali masoni z Loży Kopernika (ryt szkocki, czyli ten porządny, nie-lewicowy). Nikt nie chce o tym mówić i co zabawne – to co łączy Antoniego Macierewicza i Adama Michnika, to to,że ani jeden ani drugi o tym nie wiedział.

Irena Lasota

(artykuł ukazał się w weekendowym wydaniu „Rzeczpospolitej”)

Dodaj komentarz