Kidnaperstwo geopolityczne

16 lutego 2020
Issachar

Jerozolimski szczyt elektryzował izraelską opinię publiczną z jednego, niekoniecznie oczywistego dla polskiej opinii publicznej powodu. Oczy Izraelczyków zwrócone były na postać Władimira Putina, lecz nie dlatego, że, podczas swego wystąpienia, mógł odkryć przed światem jeszcze jednego zbiorowego wspólnika Hitlera. Presję opinii publicznej odczuwał przede wszystkim premier Netanjahu, który szczycił się dotąd przyjacielskimi relacjami z głównym gospodarzem Kremla.

Przyjaciół poznaje się w szczególnych okolicznością, a przed premierem Izraela trzecia już z rzędu potyczka wyborcza. Już wkrótce, bowiem 2 marca rozstrzygnie się z jak mocnymi kartami przystąpi do formowania koalicji rządzącej. Putin jest swoistą ikoną w społeczności rosyjskojęzycznych Żydów w Izraelu. Właśnie reprezentujący ów elektorat Nasz Dom Izrael Awigora Liebermana doprowadził do upadku rządu Netanjahu, uniemożliwia sformowanie następnego, a więc jest pośrednim sprawcą trwającego od miesięcy kryzysu politycznego w tym państwie.

Putin podkręcił suspens i kazał na siebie organizatorom szczytu, a więc kancelarii Prezydenta Rivlina oraz Jad Waszem, zaczekać. Trzeci organizator, czyli rosyjsko-izraelski miliarder Mosze Kantor, choć zapewniał występ Putina na szczycie, miał najmniejsze powody do zmartwień. Spełnił wszelkie jego kaprysy, zadbał o należyty kontrast, ukazując na tle bohaterskich wyzwolicieli, współczesny świat tętniącego, zwierzęcego antysemityzmu zogniskowanego w państwa Zachodniej Europy.

Putin spóźnił się ponad godzinę. Ale taki już jest. Wiedział o tym i Rivlin, wiedział Netanjahu, a przekonały się na własnej skórze koronowane i niekoronowane głowy państw, także papież Franciszek. Nie ważne było ile się spóźni, ale co postanowił.

W październiku 2019 r. media izraelskie obiegła informacja, że rosyjski sąd skazał na 7,5 roku więzienia urodzoną w USA Izraelkę Naamę Issachar. W bagażu 26-latniej turystki strażnicy na moskiewskim lotnisku znaleźli 9 gramów marihuany. Issachar przebywała za kratami od kwietnia 2019 r. Przez jej kraj w międzyczasie przetoczyła się fala oburzenia. W obronie kobiety występowali politycy uczestniczący w niekończącej się kampanii wyborczej, działacze społeczni, znane postaci świata rozrywki. Szokował nie tylko surowy wyrok, ale również domniemane intencje Kremla. Dla izraelskiej opinii publicznej stała się jeńcem Putina. Jeńcem, którego należy odbić za wszelką cenę. Rosyjskie instytucje państwowe oraz tamtejsze sądownictwo mają fatalną renomę, jeżeli idzie o niezależność, również w Izraelu. Zaczęto się więc głowić i zastanawiać: czego Putin chce w zamian?

Jedna z teorii mówi: „Issahar za Kościół”. Chodzi o Cerkiew Świętego Aleksandra Newskiego, najważniejszą własność społeczności rosyjskiej w Jerozolimie. Miejsce kultu, ale również sporu, pomiędzy Kremlem i Patriarchatem moskiewskim, a spadkobiercą emigracyjnego prawosławia rosyjskiego, Cesarskiego Towarzystwa Prawosławnego w Palestynie. Władze Izraela zdają się popierać roszczenia Moskwy, o których rozstrzygnie sąd. Putin chce cerkwi, by ogłosić symboliczny sukces wizerunkowy. Jednakże głośniejsza stała się teoria: „Jeniec za jeńca”. Mianowicie Kreml od miesięcy sprzeciwia się ekstradycji do USA rosyjskiego hakera Aleksieja Burkowa, za Oceanem oskarżonego o handel kradzionymi kartami kredytowymi. Netanjahu miał otrzymać propozycję wymiany Isaahar na Burkowa właśnie, na co się nie zgodził, sprzeciw uzasadniając brakiem zgody na udział w „handlu ludźmi”.  W sądzie apelacyjnym surowy wyrok na Issachar został podtrzymany, w związku z czym ostatnie nadzieje pokładano w… Putinie.

Do Jerozolimy Putin przyjechał rozluźniony i uśmiechnięty. Przyjmowano go z honorami. Stworzono dlań nawet sposobność przemawiania do głów państw, które wciąż stoją za sankcjami dotykającymi jego najbliższe, polityczne otoczenie. Przemawiał niczym współgospodarz. Netanjahu również wydawał się być rozluźniony. Umówił w Jerozolimie gościa specjalnego z matką Issachar, którą Putin uspokajał: „Wszystko będzie dobrze”, dając sygnał, że skłania się ku ułaskawieniu. Jeszcze tego samego dnia, 27 stycznia rosyjska Komisja Amnestyjna jednogłośnie pozytywnie zaopiniowała wniosek Issachar o łaskę, niezwłocznie podpisał go moskiewski gubernator obwodu moskiewskiego Andriej Vorobiev. Dopiero wówczas Putin mógł, respektując literę prawa, przybrać szaty łaskawego cara, co też uczynił. Co dostał lub co dostanie w zamian?

Prosto z Jerozolimy Netanjahu wyleciał do Waszyngtonu. Oficjalnym powodem wizyty jest ogłoszenie przez prezydenta USA „planu pokojowego”. Wydaje się być pewny, że sprawa Issachar wkrótce się zakończy. Jeżeli idzie o Putina, niewątpliwie ów akt łaski przemieni go w oczach części izraelskiej społeczności z szantażysty w łaskawcę.

Paweł Zyzak

Dodaj komentarz