Jak gen. Oderino ocalił Program Rangerów i ducha tradycji wojskowej

2 października 2015
Jak gen. Oderino ocalił Program Rangerów i ducha tradycji wojskowej 
William T. Russel

Od 21 sierpnia, kiedy dwie kobiety ukończyły Army Ranger School, wysypują się komentarze o doniosłości tego wydarzenia. Piszę ten artykuł, jako absolwent Ranger Course (Klasa 10-87) i pragnę również pogratulować kpt. Kristen Griest i por. Shaye Haver. Godną uwagi jest droga, jaką armia i Airborne Ranger Training Brigade (ARTB) przeszły, by zadbać o to, by kobiety były traktowane sprawiedliwie i aby równocześnie utrzymane zostały standardy. Nie łatwe było utrzymanie harmonii, wziąwszy pod uwagę wyboistą historię integracji kobiet z armią oraz cynizm, jaki, jaki w związku z tym zrodził się w męskiej kulturze wojskowej. Nacechowana politycznie inżynieria społeczna w armii, w okresie rządów Cartera, Clintona i Obamy, wspierana przez takich graczy kongresowych, jak Patsy Schroder i Nancy Pelosi, zasadniczo przyczyniła się do zdruzgotania reputacji kobiet w wojsku. 

Do głowy przychodzą mi dwa przykłady, jeden z późnych lat 70., drugi z wczesnych lat 80.: pomylony eksperyment z kobietami obsługującymi artylerię polową oraz wręczenie dyplomu Sił Specjalnych (Zielonych Beretów) kpt. Kathleen Wilder.

Eksperyment z artylerią polową przeprowadzono na dziale armatnim 105 mm., ze specjalnie wyselekcjonowaną, odpowiednio fizycznie zbudowaną, kobiecą załogą. Miały pokazać, czy kobiety te są w stanie sprostać określonemu tempu wystrzałów. Umiejętność wystrzału przeciętnej liczby naboi na minutę, wielokrotnie testowana była w trakcie klas Equal Opportunity (Równych Szans) na West Point, celem promocji idei, że kobiety są w równym stopniu, jak mężczyźni zdolne uczestniczyć w misjach bojowych. Eksperyment był wszakże wadliwy. Otóż załoga miała jedynie ładować działo oraz wystrzeliwać. Eksperyment nie zawierał przemieszczania i ustawiania armaty, zmiany jej kierunku strzału, ani też przenoszenia amunicji ze składu do działa. Wszystkie te czynności wymagają podnoszenia ciężarów przez kilkoro członków załogi.

Przezwyciężając cynizm

Kpt. Wilder była oficerem wywiadu, przyjętym na kurs Special Forces Officer Qualification w Fort Bragg w 1980 r. po tym, jak dowiodła, że przepisy nie uniemożliwiają jej przyjęcia. Wkrótce potem została wydalona z kursu, razem z dwoma mężczyznami, i oskarżona o oszukiwanie. Wydaleni oficerowie zgodzili się z zarzutami, lecz Wilder oświadczył, że padła ofiarą dyskryminacji płciowej. W ten oto sposób otrzymała certyfikat ukończenia kursu[1] i skierowanie do Special Forces (Sił Specjalnych)[2]. Przyjęcie jej do Sił Specjalnych budzi do dziś spore kontrowersje.

Aby zrozumieć poziomy cynizm wśród żołnierzy płci męskiej, trzeba przypomnieć kilka ważnych cech amerykańskiej kultury żołnierskiej. Porażka, szczególnie porażka wynikająca ze słabości, nie jest tolerowana. Zasadę tę wyraża motto, że „łańcuch jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo”. Od każdego wymaga się, by walczył i przezwyciężał swe słabości. Każdy komu brakuje twardości psychicznej i fizycznej jest przez swych rówieśników odrzucany. Mężczyźni odstający w grupowych biegach lub ulicznych marszach są uważani za ciężar, przez który grupa może ponieść porażkę. Płacz z każdego innego powodu, niż śmierć towarzysza broni, jest nieakceptowalny. Naszym zadaniem jest zbliżyć się i zniszczyć wroga naszego kraju. Porażka może skutkować śmiercią naszych żołnierzy, nas samych, i finalnie naszej ojczyzny.

Jako młody wojskowy również stałem się ofiarą tego cynizmu. Zrodził się on na bazie konfliktu między politycznym przekazem, że nie ma różnicy między mężczyznami i kobietami, w psychicznej i fizycznej zdolności do operacji wojskowych, a rzeczywistością, jaką obserwowałem podczas treningów. Po wielokroć widziałem kobiety zalewające się łzami, kiedy nie potrafiły wspiąć się po ścianie na torze przeszkód lub kiedy odpadały z grupowych biegów. Pamiętam kadetki przenikliwie krzyczące: „Chcę być żołnierzem piechoty!” (“I want to be Infantry!”), by po nocy spędzonej na ćwiczenia polowych, załamać się i fizycznie i psychicznie.

Jednym z moich najbardziej skrajnych doświadczeń była drużyna judo w college’u. Mieliśmy w niej Krajowego Uczelnianego Wielkiego Mistrza Kobiet (we wszystkich kategoriach wagowych). Dziewczyna nie mogła powalić większości mężczyzn. Wielu z nich było od niej mniejszych, często od niedawna praktykujących.

W armii widziałem kobiety, które grały swą kobiecością, by wybić się na czoło lub kobiety grające kartą dyskryminacji płciowej i molestowania, kiedy nie mogły zdobyć stopnia. Najgorsze były kobiety, które zachodziły w ciążę, by uniknąć rozlokowania. Ich postępowanie często skutkowało tym, że w efekcie przenoszono mężczyzn, którzy musieli zostawić swoje rodziny. Ktoś w końcu musiał pokryć luki personalne.

Kobiety były również głównym czynnikiem, który osłabił mój wczesny cynizm. Pamiętam kilka kobiet, które pokazały, że są dobrymi profesjonalistami i dotrzymują mężczyznom tempa, jeśli idzie o fizyczność. Kobiety te czuły się dobrze ze swą kobiecością, podtrzymywały ją i nie próbowały naśladował mężczyzn. Postępowały, jakbyśmy byli ich braćmi. Kobiety te chciały być oceniane według tych samych standardów i nie skomliły, kiedy im się nie powiodło. Miałem, i wciąż mam, wielki szacunek dla tych kobiet, nie ze względu na to, czego dowodziły wojskowe klasy Wyrównanych Szans, ale ze względu na charakter i wyniki, które domagały się szacunku. Kpt. Griest i por. Haver są przykładami takich kobiet, ale są to przykłady które lśnią na tle lat, w których rodził się wspomniany cynizm.

Okazuje się, że mężczyzna, który prowadził trening Rangerów doskonale rozumiał dynamikę cynizmu spowodowaną niewłaściwie prowadzoną integracją. Genera Raymond Odierno, Szef Sztabu armii, który kierował implementacją, ukończył United States Military Academy w roku 1976, zaledwie miesiąc przed przyjęciem pierwszych kobiet. Słyszał więc później straszne opowieści związane z integracją kobiet z armią. Kiedy eksperymentowano z kobiecą załogą obsługującą artylerię, Odierno był młodym kapitanem uczęszczającym na Artillery Advance Course w Fort Still. Kiedy kpt. Wilder otrzymała swój zielony beret, był dowódcą baterii artylerii polowej w XVIII. Airborne Corps w Fort Bragg. Odierno pojął szkodliwość cynizmu wynikającego z upolitycznionej integracji płciowej, która nie dostrzegła przyrodzonych sił i słabości mężczyzn oraz kobiet w służbie wojskowej.

Poufne raporty publikowane na forum LinkedIn Ranger School pokazują, że gen. Odierno był chciał tak poprowadzić implementację eksperymentu, by standardy Rangerów nie ucierpiały. Rozumiał, że jeśli nie wdroży programu, który umożliwia kobietom sprawdzanie się w jego ramach i jednocześnie broni standardów, polityczni nominaci rządu Obamy zniszczą owe standardy i wprowadzą nieprzygotowane kobiety do Ranger Regiment (Regimentu Rangerów). Department of All Army Activities z polecenia gen. Odierno opublikował informację streszczającą jego zamiary:

„Jako część inicjatywy The Army Soldier 2020, należy zadbać, aby najlepsi żołnierze mieli możność służby na każdej pozycji, na której spełniają standardy”[3].

Informacja, jak i implementacja wskazówek przez Ranger Training Brigade potwierdzają, że uczyniono wszystko, by kobiety otrzymały równe szanse próbując sprostać standardom. Była to, biorąc pod uwagę walkę polityków o polityczną poprawność oraz społeczność wojskową, która straciła zaufanie do cywilnego przywództwa i dostrzega, że kultura wojskowa jest przez administrację atakowana – słuszna polityka. Kobiety powinny były otrzymać szansę. W razie porażki musiały uczciwie wycofać się, bez możliwości podnoszenia zarzutu o dyskryminację. Z drugiej zaś strony, aby pozostali Rangerzy nie protestowali i nie zwracali naszywek, i aby program nie utracił swych moralnych pozycji, kobiety nie mogły otrzymać taryfy ulgowej. Jeśli odniosą sukces, nie powinno być wątpliwości, że uzyskały stopnie bez specjalnego traktowania, którego doświadczyła kpt. Wilder.

Masowy napływ kobiet?

Stopnie dla tych wyjątkowych kobiet rodziły oczekiwania, a nawet żądania ze strony wielu ekspertów spoza wojska, wielkiego napływu kobiet do specjalistycznych jednostek bojowych. Było to wszak tak samo prawdopodobne, jak oczekiwanie masowego przepływu zawodniczek z Women’s National Basketball Association do NBA. Są zawodniczki, takie jak Brittney Griner, mające warunki by znaleźć się w jednej z drużyn NBA, ale jest mało prawdopodobnym, by trafiły do pierwszego składu którejś, zwłaszcza tej z czołówki.

Wiele z tych roszczeniowych kobiet, które pragną dołączyć do Regimentu Rangerów, nie zdaje sobie sprawy z tego, że do regimentu trafia mniej niż 5% mężczyzn, którzy ukończyli Ranger School. Większość z nas kontynuuje kariery w pozostałych jednostkach armii rozrzuconej po całym świecie. Zapewne taką ścieżkę kariery obrałby kpt. Griest (Military Police – MP) lub por. Haver (pilot Apache’a), gdyby były mężczyznami.

Mimo iż, drzwi na kursy Rangersów zostały dla kobiet otwarte, a Sekretariaty Służb Wojskowych ogłaszają radośnie, że otworzą dla kobiet wszystkie pozycje walki, realia wymogów psychicznych, zdrowia i urazów, większości z nich uniemożliwią kariery w tych specjalnościach, podobnie jak koszykarkom uniemożliwiają karierę w NBA. Jeśliby Griest i Haver były oficerami piechoty, ich wejście to Regimentu Rangerów byłoby mimo wszystko podobnym, do pojawienia się gwiazdy WNBA Brittney Griner w pierwszej drużynie czołowej drużynie NBA.

Przyjrzyjmy się, jakie środki przedsięwzięła armia, by zapewnić obydwu kobietom powodzenie. Starając się zapewnić płci żeńskiej udział w kursie Rangerów, the Airborne and Ranger Training Brigade (ARTB) wybrała 31 żołnierzy-kobiet (11 oficerów i 20 podoficerów) do roli obserwatorów i doradców. Podstawowym celem tej grupy była integracja z męskimi szkoleniowcami Rangerów oraz pomoc „w egzekwowaniu ocen oraz wyciągnięciu »lekcji« ze wspólnych szkoleń mężczyzn i kobiet”[4].

Kobiecy obserwatorzy mieli zapewnić integralność oceny. Mieli upewnić się, że kobiety w trakcie kursu Rangerów są traktowane równo i oceniane zgodnie ze standardami. Kobiety uczestniczące w kursie miały absolutną pewność, że były „sprawiedliwie traktowane”, zaś imię armii i ARTB, jeśliby nie sprostały standardom, było chronione przed zarzutem dyskryminacji.

Stosując te drobiazgowe środki gen. Odierno i dowództwo ARTB osiągnęli kilka celów. Upewnili się, że kobiety, które przystąpiły do kursu Rangersów są traktowane prawidłowo. Obecność kobiecych obserwatorów gwarantowała, że nie doszło do incydentów nękania na podłożu seksualnym, dyskryminacji lub faworyzmu. Upewnili się, że kobiety, które zaliczyły kurs będą w armii traktowane z szacunkiem, jaki może wypływać jedynie z uczciwego sprostania standardom, bez umniejszających dokonania wpływów politycznych.

Najważniejsze z tego wszystkiego było utrzymanie standardów, tak by nie ucierpiały zdolności bojowe i kultura wojskowa armii, i jej jednostek specjalnych. Ukazując, że są kobiety, potrafiące sprostać standardom, armia pozostawiła dla płci żeńskiej otwarte drzwi. Sukces eksperymentu pozwolił zredukować koszty planowanych zmian. Miast ustanowienia 160 jednostek lekcyjnych w przyszłych klasach RTAC, i wszczynania odrębnej rekrutacji na kursy Rangerów, z dodatkowym kobiecym personelem, armia może zwyczajnie wymagać od kobiet, które chcą uczestniczyć w kursie, ukończenia dotychczasowych jednostek, aby wybrani zostali najlepsi z kandydaci na Rangersów. Jeśli im się powiedzie, to powiedzie. Jeśli nie, to nie. Kropka.

Decydenci, którzy sądzą, że wysyłanie większej liczby kobiet na program Rangerów jest dobrą polityką, muszą się zastanowić, jak wielu Rangerów, przy ograniczonych środkach, możemy stworzyć. Wedle danych zamieszczonych na stronie ARTB, Szkołę Rangerów kończy 42% kadetów. Z owych 58%, które oblewają, więcej niż połowa podczas pierwszych tygodni Ranger Assessment (Oceny Rangerów) i fazy Darby Phase (fazy Darby)[5].

Ponieważ współczynnik oblanych w pierwszych tygodniach jest tak wysoki, armia otwarła kurs przed-Rangerów, celem zlustrowania fizycznych możliwości i przygotowania (dowodzenie i patrolowanie) juniorów i kadetów na 62-dniowy kurs Rangerów. Współczynnik zdania i selekcji na kurs przed-Rangersów wyniósł 55%[6]. Około połowa wszystkich, którzy zdali musi przynajmniej raz powtarzać fazę kursu (Darby, Góry lub Bagna – Pustynia została odrzucona). Współczynnik zdawalności za pierwszym razem wynosi ok. 20%.

Pisząc to, nie chcę bynajmniej przeceniać znaczenia kursu przed-Rangerów. W mojej klasie Rangerów, ci którzy uczestniczyli w nim mieli lepsze początkowe wyniki w fazie Darby – oceniam, że zdało nas ok. 80%. Duża część tych, którzy oblali już pierwszego tygodnia, byli to moi koledzy oficerowie z Infantry Officer Basic Course. My nie uczestniczyliśmy w kursie przed-Rangerów, ale przeszliśmy fizyczny sprawdzian i przeszliśmy trening patrolowania w kursie podstawowym. Oficerowie piechoty są zwykle mile widziani w Szkole Rangersów […].

W Szkole Rangersów darzy się dużym szacunkiem tych, którzy odpadną z którejś faz, ale finalnie ją kończą. Rygory panujące na kursie są ekstremalnie wysokie. Nie ma się czego wstydzić, że się odpadnie. Prawdopodobieństwo zachorowania, odniesienia rany czy wyczerpania, z braku jedzenia czy snu, jest bardzo wysokie (9 Rangerów-kadetów zmarło podczas kursu). Każdy balansuje i może nie zaliczyć, z powodu czy to porażki czy kontuzji. Każdy kto powtarza fazę i walczy na okrągło, szczególnie wtedy cieszy się prestiżem wśród pozostałych i zapewnia sobie honorową drogę wyjścia.

Kobiety, celem upewnienia się, że mają jak największe szanse na sukces, były zobligowane do wzięcia udziały w sprawdzianie i treningu przed-Rangerów. Poziom zaliczenia dla kobiet na kursie wyniósł ok. 19% (55% dla mężczyzn) [7]. Wojsko zapełniło jedynie ok. 100 na 160 miejsc przygotowanych specjalnie dla kobiet zainteresowanych treningiem przed-Rangerów (mężczyzn jest zwykle więcej aniżeli miejsc)[8]. Finalnie na kurs Rangerów, który rozpoczął się w kwietniu, rekomendowano 19 kobiet. Jedenaście z tych kobiet (58%) odpadło z kursu w pierwszym tygodniu, podczas Ranger Assessment Phase (równolegle odpadło 44% mężczyzn). Osiem pozostałych kobiet rozpoczęło Darby Phase, jednakże żadna (0%) jej nie ukończyła (ukończyło natomiast 57% mężczyzn). Wiele kobiet ponownie podeszło do fazy Darby i znowuż wszystkie oblały. Trzy, zanim jeszcze raz podeszły do fazy Darby, zdecydowały się powtórzyć kurs od dnia „pierwszego” i raz jeszcze zaliczyć Ranger Assessment Phase. Wszystkie ją ukończyły i zaczęły Mountain Phase[9]. Dwie z nich ją ukończyły. 2 na 100 kobiet. Dla porównania, kurs zwykle kończy 42 do 44 mężczyzn na 100.

Będą już zawsze kobiety, chcące uczestniczyć w kursach Rangerów, jednakże jest mało prawdopodobnym, że nastąpi jakiś masowych napływ na treningi, nie mówiąc o napływie już do jednostek specjalnych. Mimo chęci, armia nie w stanie znaleźć wystarczającej ilości kobiet, by zapełnić przyznane im miejsca. Powiedzie się tylko 2 lub 3-procentom kobiet. Jedynie 5-10% z nich dostanie się do Regimentu Rangerów.

W związku z powyższym, czy chcemy faktycznie, by armia marnowała swe środki i czas, kiedy miast dwóch kobiet może wyszkolić 40 Rangerów-mężczyzn? Oczywiście to nie pytanie do obecnej administracji, Obamy, która oczekuje od Sił Powietrznych, by tankowały „zielone” paliwo do odrzutowców za $140 za galon, zamiast zwykłego za $3 za galon.

Zniesienie Combat Arms Exclusions

Ostanie przyjęcie kobiet do Rangerów prowadzi politycznych decydentów w Departamencie Obrony do wniosku o potrzebie zniesienia zakazów uniemożliwiających kobietom zajmowania pewnych naziemnych pozycji walki. Całkowite zniesienie tych obostrzeń byłoby wielkim błędem. Eksperyment z treningiem Rangerów dowiódł, że sukces dotyczy tylko wyjątków. Zdjęcie zakazów otworzy drogę do powołania wszystkim kobietom i potencjalnie wpisze kobiety już w konkretne role na polu walki, obojętnie czy się kwalifikują do nich czy nie. Ameryka osiągnęła już równowagę, jeśli idzie o stworzenie kobietom odpowiednich szans.

Kobiety, takie jak gen. Ann Dunwoody, zajmują się dowodzeniem na najwyższych szczeblach i spełniają efektywnie swe role na polu walki, w miejscach związanych z polem walki oraz w wojskowym wywiadzie. Jest wiele odważnych kobiet, które uczestniczą w misjach wojskowych, w patrolach MP, w sprawach cywilnych i w wywiadzie, jak również w piechocie w Afganistanie i na Bliskim Wschodzie. W piechocie wchodzą w role nieodpowiednie w tych kulturach dla mężczyzn, aby gromadzić informacje czy udzielać w medycynie i edukacji. Kobiety te potwierdziły, że potrafią się bronić, kiedy trzeba. Dotąd dwie z nich nagrodzono Srebrną Gwiazdą za odwagę, podczas walk w obronie swych oddziałów w Iraku i Afganistanie.

Jednakże istnieje rzeczywistość wojenna, niezmienna przez wieki, i są pewne typy jednostek, które powinny i muszą pozostać w pełni męskie. Są kobiety dobrze fizycznie zbudowane, które mogą prześcignąć przeciętnego mężczyznę na testach wytrzymałości i siły, ale są to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Mężczyźni lepiej odnajdują się w sytuacji, kiedy dochodzi do starcia »brutalnej siły i ignorancji«. Kiedy trzeba zbliżyć się do drugiego człowieka, próbującego cię zabić i samemu go uśmiercić, w warunkach, gdzie wymagany jest fizyczny wysiłek nieporównywalny z żadnym profesjonalnym sportem. Rzeczywistość jest dalece inna od tej, którą portretują filmy Hollywood.

Wyobraźmy sobie polityczna poprawność, która wymaga, by 20% wyjściowego składu drużyny NBA stanowią kobiety. W sposób zasadniczy zmieniłoby to grę. Efekt na placu boju byłby podobny, ale koszty znacznie większe. Prawdę o sile fizycznej koniecznej w starciu wojskowym poznajemy w sytuacji, gdy dźwigamy sprzęt o wadze 70-100 ft. (32-45 kg.) zboczem góry, na wysokości 10 tys. stóp (3048 m) nad poziomem morza, aby wypłoszyć członków Al. Qaeda z jaskiń; naprawiając gąsienicę 3-tonowego czołgu M1 stojącego w śniegu oraz we wszystkich zadaniach związanych z przemieszczaniem się i działaniem działa artylerii polowej lub innych uzbrojonych pojazdów. Są kobiety takie, jak kpt. Griest i por. Haver, które mogłyby pomóc drużynie w tych zadaniach, są to jednak przypadki dwa na milion. Wysyłanie nieprzygotowanego personelu na te pozycje jest zaproszenie wystosowanym do nieszczęścia.

 William T. Russell (tłumaczył Pawel Zyzak)

[1]Fumento, Michael, The Democrats’ Special Forces Fetish, The Weekly Standard, http://www.fumento.com/military/specialops.html, March 5, 2007,

[2] Soldier Says Weekly Standard Defamed Her, Court House News, http://www.courthousenews.com/2008/03/21/Soldier_Says_Weekly_Standard_Defamed_Her.htm, March 21, 2008.

[3] Department of the Army, All Army Activities (ALARACT) Message 222/2014,    http://www.benning.army.mil/infantry/rtb/content/PDF/ALARACT%20222_2014%20-%20FEMALE%20STUDENTS%20FOR%20THE%20UNITED%20STATES%20ARMY.pdf

[4] Lopez, C. Todd, First women to attend Ranger Course, http://www.army.mil/article/141327/First_women_to_attend_Ranger_Course/, January 16, 2015

[5] http://www.benning.army.mil/infantry/rtb/

[6] http://www.benning.army.mil/infantry/rtb/

[7] Tan, Michelle, 19 percent pass rate for women in Ranger prep, The Army Times, http://www.armytimes.com/story/military/careers/army/2015/02/04/pre-ranger-assessment-women/22875325/, 4:58 p.m. EST February 6, 2015

[8] Remaining female candidates must restart Ranger training after missing mark in 1st phase, http://www.foxnews.com/politics/2015/05/08/no-women-were-able-to-finish-first-try-at-ranger-school/, Published May 08, 2015

[9] 3 Female Ranger Candidates Begin Training in Mountain Phase, http://www.military.com/daily-news/2015/07/15/3-female-ranger-candidates-begin-training-in-mountain-phase.html, July 7, 2015

Dodaj komentarz