Hucpa przy Kisielu

15 lutego 2014
Nagroda Kisiela - (fot. kisiel.wprost.pl)

19 stycznia br. zostały rozdane „Nagrody Kisiela”, wśród tegorocznych laureatów znalazł się przedsiębiorca Dariusz Miłek oraz: wybitny przedstawiciel myśli konserwatywno-liberalnej Adam Michnik i rasowy wolnorynkowiec Jacek Rostowski.

Fundator

„Kisiel” urodził się w 1911 r. w Warszawie, był prozaikiem, felietonistą, kompozytorem, krytykiem literackim i muzycznym. Podkreślał wielokrotnie, że nie miał poglądów politycznych, a jedynie społeczno-gospodarcze: antybiurokratyczne, liberalne, wolnorynkowe. Człowiek dużego humoru, pragmatyczny i jak sam podkreślał niespełniony.
Nie chcę wystawić laurki Stefanowi Kisielewskiemu, ani też oceniać go jako polityka, chociaż muszę przyznać, że nazwanie władz PRL w 1968 r. „dyktaturom ciemniaków” budzi mój szacunek. Zwłaszcza, że w tamtym okresie w środkach masowego przekazu brakowało realnej opozycji. Kisiel zapłacił za „dyktaturę ciemniaków” nazwiskiem, które obłożono cenzurą oraz zębami, wybitymi mu przez „nieznanych sprawców”.
W 1990 r. Stefan Kisielewski ustanowił nagrodę swojego imienia, pod patronatem tygodnika „Wprost”. Osobiście wyznaczył 19 laureatów (16 w 1990 r. oraz 3 w 1991 r.). Biznesmeni, politycy, przyjaciele. Nagroda była przyznawana za działalność w duchu „Kisiela”. Fundator nie planował kolejnych edycji po swojej śmierci, która nastąpiła w 1991 roku.

Kategoria żartu

Wstęp do niniejszego tekstu ma zobrazować farsę, jaka ma miejsce przy typowaniu kolejnych laureatów. Proszę sobie tylko wyobrazić – Adam Michnik trzyma głowę Kisiela (tak wygląda ta nagroda), którą dostał za „bycie Michnikiem”. W tym momencie wyobraźnia podpowiada mi salwę śmiechu z tanich sitcomcomów.
Stefan Kisielewski uznawał Michnika z okresu KOR i „Solidarności” za swojego przyjaciela. Jednak po „Okrągłym Stole” poznał się na nim na tyle, by o mówić o nim, że pisze bez sensu, że jest totalitarystą i, że sam jest gotów decydować kto jest demokratą, a kto faszystą. Jednym słowem, że kreuje się na alfę i omegę. Takiej kreacji „Kisiel” w szczególności nie cierpiał. Gdzie tutaj duch fundatora nagrody?
W 2008 r. Michnik opublikował w tekście: „A to moje typy” listę nazwisk. Tekst jest do dzisiaj zresztą dostępny w Internecie. Sformatowano go w ten sposób, że znajduje się on pod słynnymi „typami” Kisielewskiego, który to w 1984 r. wskazał nazwiska gorliwych współpracowników ówczesnego reżimu komunistycznego.
Sęk w tym, że w przeciwieństwie do Kisielewskiego, Michnik kierował się wyłącznie własnymi poglądami politycznymi. Przedstawił listę osób, z którymi się po prostu nie zgadza, próbując uzyskać wrażenie, iż jest kontynuatorem myśli „Kisiela” (kolejna salwa śmiechu), a osoby na obydwu listach są siebie warte.
Problem jednak w tym, że Kisielewski nigdy nie walczył z ludźmi, tylko z bzdurnymi poglądami i bezprzykładnymi postawami, co wyraźnie różni go od Michnika, alfy i omegi.

Ale draka

Trochę racji ma Jan Krzysztof Bielecki, który zasiada w kapitule nagrody i uważa, że typy „Kisiela” byłyby o wiele bardziej kontrowersyjne. Wiadomo, że Stefan Kisielewski lubił przekorę, drakę, zamieszanie. Jednak jako, że wszelaka heca na koszt czy w imieniu zainteresowanego jest dość ryzykowna, w dobrym tonie byłoby skonsultowanie takich zamiarów. Niestety z wiadomych przyczyn jest to niemożliwe.
Na dobrą sprawę „Kisiel” nie miał z tygodnikiem „Wprost” zbyt wiele do czynienia, poza wywiadami telefonicznymi, które ukazywały się w kolejnych numerach. Jeśli już „Wprost” przywłaszczył sobie prawa do „Nagrody Kisiela”, najprawdopodobniej bez zgody samego Fundatora, to byłoby jednak wskazane nagradzanie osób działających w „duchu kisielowskim”.
Jeżeli brak jest takich w polityce czy w mediach, to może wypadałoby ograniczyć się wyłącznie do przedsiębiorców? W innym przypadku trudno wytłumaczyć sens istnienia samej nagrody, jak i jej kapituły (od jakiegoś czasu podzielonej zresztą i niekompletnej), w inny sposób niż reklamowanie twarzą Stefana Kisielewskiego pewnych środowisk (medialnych i politycznych) czy też leczenie kompleksów tychże środowisk.


Mariusz Wojski
Autor jest absolwentem prawa Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Zajmuje się problematyką II wojny światowej.

Dodaj komentarz