Biden wystartuje

3 sierpnia 2015
Źródło: rollingstone.com

Wydawało się, że Hillary Clinton będzie jedynym liczącym się kandydatem na urząd prezydenta USA po stronie demokratów. Jednakże spekulacje nad kandydaturą Joe Bidena, aktualnego wiceprezydenta, zyskały na realności. W poniedziałek rzecznik prasowy Białego Domu wzmocnił prawdopodobieństwo kandydatury Bidena, zachwalając kompetencje wiceprezydenta, oznajmiając, że Barack Obama chciałby zobaczyć „ognistą rywalizację” w wyścigu do urzędu. Powodów takiego obrotu spraw może być kilka: malejąca wiara demokratów w zwycięstwo kobiety, zakulisowe walki personalne, legendarna wrogość Clintonów i Obamów, wdzięczność Obamy za lojalność, a najlepiej wszystkie naraz.

Biden przyznał, że zastanawia się nad kandydowaniem. Mało kto dotychczas brał jego dalszą polityczną karierę na poważnie. Starzejący się w oczach były senator z Delaware, z każdym dniem prezydentury Obamy robił się – dosłownie – coraz bardziej senny. Permanentne gafy Bidena, Obama zmuszony był przemieniać z niezręczności w żart. Gafy zaważyły poważnie na autorytecie obydwu, szczególnie Bidena, który stał się ofiarą licznych filmów, grafik i skeczów.

Nie ma wątpliwości, że kandydatura Bidena jest pomysłem Obamy. Mnożąc motywy jego postępowania, można wymienić dwa sprzeczne ze sobą powody. Prezydent idzie na ratunek demokratom, których kandydatka zdaje się wykrwawiać w toku śledztwa kongresowego w sprawie jej prywatnego konta e-mailowego (na którym, jako Sekretarz Stanu gromadziła urzędową pocztę), bądź też Obama wręcz szantażuje demokratów, którzy nie są skorzy poprzeć przed wyborami wynegocjowanego przezeń, niepopularnego w USA porozumienia z Iranem.

Opcję numer dwa potwierdza fakt, że Obama faktycznie, ostentacyjnie przypisuje sobie kompetencje jednoosobowego kierownictwa partyjnego.

„Prezydent wierzy, że ognista rywalizacja leży w najlepszym interesie naszej partii, i w interesie naszego kraju” – mówi jego rzecznik.

I nazywa skromnie wybór Bidena „najmądrzejszą polityczną decyzją” Obamy… zaraz dodając, że oczywiście „ostatecznie zdecyduje” sam Biden. Raczej już zdecydował, bo jego otoczenie buduje już sztab, werbuje doradców i zbiera fundusze na kampanię. Krążą nawet ckliwe plotki, że zmarły niedawno na raka mózgu syn Bidena, próbował przekonać ojca do startu w wyborach. Teraz Biden postanowił uczynić zadość pragnieniom ukochanego dziecka.

Jak informują media amerykańskie, w sztabie Clintonów zrobiło się bardzo nerwowo.

WAP

Dodaj komentarz