Bitwa o Synaj

1 lipca 2015
maxresdefault

Praktyczne tolerowanie przez państwa Zachodu obecności w Syrii i Iraku grup terrorystycznych, które przyjęły wspólną nazwę Państwo Islamskie, skutkuje wzrostem aktywności terrorystyczne w basenie Morza Śródziemnego. Po atakach we Francji, Tunezji i Kuwejcie, przyszedł czas na Egipt. Dziś grupa powiązana z ISIS zaatakowała posterunki wojska i policji w nadmorskich miastach Asz-Szajch Zuwajjid i El-Arish, na północy Synaju. Zginęło prawdopodobnie 35 osób. Ofiar może być więcej.

            Grupa bojowników, organizacji o nazwie Prowincja Synaju była wyposażona w pojazdy wojskowe. Kilka z nich w trakcie walk zostało zniszczonych. Spośród około 70 bojowników, zginęło około 20. Armia egipska, która de facto sprawuje w państwie władzę, wysłała broniącym się, na pomoc, kilka odrzutowców. Mimo to straty były znaczne. Dwa posterunki przy granicy z Izraelem – który zamknął ją po swojej stronie – śmierć poniosła cała załoga.

            Akcja napadu była dobrze skoordynowała. Bojownicy jednocześnie zaminowali drogi, by opóźnić postęp odsieczy wojskowej. Zdobyczne na posterunkach czołgi natychmiast skierowali do walk ze strażnikami. Wśród tych ostatnich mogli się znaleźć stronnicy grupy.

            W ostatnich miesiącach egipska armia była celem wielu podobnych ataków, głównie na Synaju. Zginęły setki żołnierzy. Grupy bojowników istnieją od dawna. Wspomniana, wcześniej zwała się Obrońcami Jeruzalem, ale w 2014 r. zmieniła nazwę i uznała zwierzchnictwo Państwa Islamskiego. Grupy tego rodzaju, stosując naprzemiennie akcje zbrojne i terrorystyczne, próbują osłabić autorytet władz Egiptu czy Tunezji, wzniecić wojnę domową i kontynuować reakcję łańcuchową, która doprowadził zresztą do powstania terrorystycznego quasi-państwa na Bliskim Wschodzie.

WAP

Dodaj komentarz