„Talibowie” w Polsce

8 lutego 2014
George W. Bush, Prezydent USA

Końcem stycznia „The Washington Post” drobiazgowo opisał sprawę słynnego więzienia CIA w Starych Kiejkutach. Mimo, że sprawę niespełna dekadę wcześniej ujawnił Human Rights Watch, wielu Polakom Kiejkuty wciąż kojarzą się z Klewkami, a te z kolei z fatamorganą Andrzeja Leppera. Czas na moment prawdy: lądowania „talibów” w Klewkach i Starych Kiejkutach miały miejsce. Jedni i drudzy lądowali na lotnisku w Szymanach.

To nie żart. Żartem mogą być rozważania, czy Natalia Siwiec, modelka erotyczna, zostanie lokomotywą wyborczą SLD w wyborach do Europarlamentu. Fakt, iż media rozważają takie lokomotywy, nie świadczy najlepiej o motorniczym, pasażerach, społeczeństwie i mediach.

Wcale nie tak dawno przywódcy SLD pytani o współpracę ich rządu z CIA, odpowiadali żartem (Leszek Miller) lub zagadkowo (Aleksander Kwaśniewski). Teraz, kiedy wyciekają kulisy dealu z Amerykanami oraz szczegółowe opisy tortur w kompleksie w Starych Kiejkutach, obaj spoważnieli, a nawet posmutnieli. O niczym nie wiedzieli…

Chwieje się ich kariera polityczna, a bez jowialnego wyrazu twarzy ciężko być twarzą SLD i Twojego Ruchu. Tracą obaj także na wiarygodności jako troskliwi patroni polskiego wywiadu, broniący go przed nieodpowiedzialnym „talibem” Antonim Macierewiczem.

Kulisy transakcji

Więzienie CIA w Starych Kiejkutach funkcjonowało od grudnia 2002 r. do września 2003 r. W Polsce rządzili postkomuniści, a Amerykanie ocierali łzy po atakach z 11 września 2001 r., w międzyczasie dokonując militarnej inwazji na Irak. Współpraca Polski z USA oraz przyjaźń George’a Busha i Kwaśniewskiego kwitły, więc z wydzierżawieniem kawałka polskiej ziemi na zasadach eksterytorialności nie było problemu. CIA poszukiwała lokacji, w których mogłaby przesłuchiwać swych specjalnych więźniów. Posiadała taki ośrodek w rejonie Bangkoku, ale w obawie przed demaskacją, musiała znaleźć kolejny.

Początkiem 2003 r. oficerowie CIA przywieźli do siedziby Agencji Wywiadu 15 milionów dolarów zapakowanych w kartonowe pudła. Ładunek odebrał zastępca szefa AW Andrzej Derlatka, człowiek, jak zresztą większość kadr w tych latach, z drużyny weteranów PRL. Zawarto umowę w ramach której Amerykanie zgodzili się zainwestować dodatkowe 300 tys. dol. w bazę szkoleniową polskiego wywiadu w Starych Kiejkutach.

Warunki były tam „spartańskie”, ale lepszych nie było trzeba. Przywożeni przez CIA samolotami „goście”, potrzebowali jedynie czterech betonowych ścian, mocnego światła i stołu do „waterboardingu”. W marcu 2003 r. do Kiejkut przybył wyjątkowy „gość”, Chalid Szajch Muhammad, uważany za pomysłodawcę zamachu na World Trade Center. Podtapiano go 183 razy. Ponoć skutecznie, bo zaczął mówić.

Ewakuacja

CIA ewakuowała się z Mazur końcem 2003 r. Potrzebowała nowej siedziby. Zainstalowała się w Rumunii, potem jeszcze w Maroku i na Litwie. Sprawa wyszła na jaw w 2005 r. Zajęły się nią aż Rada Europy, Parlament Europejski oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. W USA zmieniły się rządy na bardziej proeuropejskie, a w Europie na bardziej antyamerykańskie i sprawy przybrały dla Millera i Kwaśniewskiego mało żartobliwy obrót.

Zanim zajmiemy się oceną tortur w epoce George’a Busha i ich skutecznością, warto zaczekać na publikację liczącego 6 tys. stron raportu senackiego Komitetu ds. Wywiadu, na pewno posiadającego większą wartość niż przecieki i spekulacje medialne. Za to z oceną wspomnianych dwóch delikwentów nie trzeba się wstrzymywać.

Nieśmiertelność polityczna Millera i Kwaśniewskiego polegała na wyczuwaniu aktualnego mocarza i taktycznej spolegliwości. Tak zaprzyjaźniali się z elitami ZSRS, Rosji, Brukseli i Genewy. I wcale nie pomylili się w wypadku USA. W 2003 r. USA, po sukcesach wojskowych, przed wielkim kryzysem, przy rosnących dopiero Chinach, słabnącej UE i „reformującej się” Rosji, były najmocniejsze.

W tym miejscu zaczyna się ironia losu. Nawet postkomuniści nie potrafią przepowiadać przyszłości. Miller i Kwaśniewscy poślizgnęli się na współpracy z Amerykanami, kiedy nie zaszkodziła im nawet „pożyczka moskiewska”. Transformacja ustrojowa i „terapia szokowa” w Polsce, sfinansowane przez administrację George’a H. W. Busha, ocaliły im polityczne życie, a zabije je „»pożyczka« talibańska” od George’a W. Busha.

Paweł Zyzak

Autor jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz doktorantem na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuje się dziejami USA oraz Wielkiej Brytanii.

(Tekst ukazał się 7 lutego br., w „Gazecie Obywatelskiej”)

Dodaj komentarz

One thought on “„Talibowie” w Polsce